Lil Masti od miesięcy przygotowywała swoich obserwatorów na wielką zmianę. Najpierw informowała o załatwianiu formalności, później pochwaliła się uzyskaniem Emirates ID i rezydentury, a plan był prosty - po narodzinach drugiego dziecka cała rodzina przenosi się do Dubaju.
Lil Masti żałuje bycia Seksmasterką?
Kilka dni temu nadszedł ten moment. Influencerka opublikowała rodzinne zdjęcie z lotniska i oznajmiła fanom, że "najpiękniejsza część ich historii dopiero się zaczyna". Teraz przyszedł czas na rozwianie wątpliwości tych, którzy zastanawiali się, dlaczego właściwie zdecydowali się zamienić Polskę na życie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Lil Masti wymienia powody przeprowadzki do Dubaju: pogoda, mniej insektów i brak alergii
Na swoim kanale na YouTubie Aniela Woźniakowska, bo tak naprawdę się nazywa i jej mąż wyliczyli całą listę powodów zmiany kraju. Oprócz lepszej pogody i większych możliwości rozwoju zawodowego pojawił się też argument, który trudno było przewidzieć.
Mąż influencerki przyznał, że ogromnym problemem były dla niego... komary i kleszcze. Jak tłumaczył, w Dubaju nie musi martwić się insektami, więc wybór był właściwie oczywisty. No cóż. Jedni wybierają kraj ze względu na podatki, inni klimat, a jeszcze inni dlatego, że nie trzeba wieczorem machać rękami nad grillem.
ZOBACZ: Lil Masti przeprowadza się NA STAŁE do Dubaju po narodzinach syna. "To jest nasze miejsce na ziemi"
Prawdziwy hit dopiero jednak nastąpił chwilę później. Lil Masti zdradziła, że jednym z najważniejszych powodów przeprowadzki jest... uczulenie na pyłki.
Ja w Polsce mam alergię. Cały czerwiec, lipiec, sierpień i część września ja nie wychodzę z domu, bo jak tylko wychodzę, to mam oczy jak szparki, katar, nos zapchany. Nawet do mamy nie mogę pojechać, gdzie jest super natura(...)Ja nie mogę, bo tam kwitną te wszystkie trawy, jest akurat pylenie żyta, pszenicy i ja mam na to uczulenie. Więc dla mnie to jest tragedia. Powinnam się odczulać, ale odczulanie trwa. A tutaj ja nie mam tych problemów, bo tutaj nie ma tych alergenów, na które jestem uczulona. Więc to jest znak - wyznała.
Cóż, jedni inwestują w leki przeciwhistaminowe, inni w bilety w jedną stronę do Dubaju. Widocznie każdy walczy z pyłkami na swój sposób...
Grubo?