Marcy Borders miała 41 lat, gdy 11 września 2001 r. doszło do zamachu na World Trade Center w Stanach Zjednoczonych. Pracowała w biurze na 81. piętrze jednego z budynków WTC. W chwili ataku stała przy kserokopiarce. Po uderzeniu samolotu ruszyła do ucieczki i dotarła w okolice lobby, gdzie jej losy przecięły się z obiektywem fotoreportera.
To właśnie wtedy Stan Honda zrobił zdjęcie, które szybko stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tamtego dnia. Borders, cała w pyle i oszołomiona, została później nazwana "The Dust Lady". Ten przydomek przylgnął do niej na lata, ale rozpoznawalność nie przełożyła się na realną pomoc w codziennym życiu.
WIDEOTo jeszcze nie koniec afery wokół "Nigdy w życiu": "Nie znamy całej obsady. TAM JESZCZE SĄ KWIATKI" (WIDEO)
Ucieczka z wieży WTC i zdjęcie Stana Hondy
Po opuszczeniu budynku obraz Borders obiegł świat jako zapis chaosu i strachu. Dla niej samej był jednak początkiem długiego, trudnego okresu. Z czasem kobieta zaczęła panicznie bać się wychodzić z domu, a skutki traumy coraz mocniej wpływały na jej funkcjonowanie.
Borders nie wróciła szybko do obowiązków zawodowych. Pracodawca miał oczekiwać, że pojawi się w pracy w ciągu tygodnia po zamachu. Kobieta nie potrafiła spełnić tego warunku i straciła zatrudnienie. W konsekwencji jej sytuacja finansowa się pogorszyła, a problemy zaczęły narastać, prowadząc m.in. do bankructwa i nadużywania alkoholu.
W jednym z wywiadów przyznała, że wolałaby nie przeżyć ataku. – Przynajmniej moje dziecko dostałoby odszkodowanie – mówiła.
Odwyk z pomocą rodziny. Śmierć w 2015 r.
Z dostępnych informacji wynika, że po zamachu Borders nie otrzymała wsparcia ze strony państwa, które pozwoliłoby jej szybciej stanąć na nogi. Pomoc przyszła przede wszystkim od bliskich. To rodzina doprowadziła do tego, że trafiła na odwyk i wyszła z alkoholizmu.
Marcy Borders zmarła 24 sierpnia 2015 r. z powodu raka żołądka. W materiale podkreślono też, że nie była jedyną osobą ocalałą z zamachu na WTC, u której później wykryto nowotwór. Diagnozy miały dotyczyć również niektórych policjantów i strażaków, którzy brali udział w akcjach pomocowych po ataku.