Marti Renti zdradza, jak pracowało się jej u Joanny Przetakiewicz: "Czasami PIZZĘ MI ZAMAWIAŁA, jak zostawałyśmy dłużej"
Marta Rentel, robiąca karierę w sieci jako Marti Renti, postanowiła ujawnić wysokość stawki godzinowej, którą Joanna Przetakiewicz miała oferować modelkom. "To była jakaś umowa, śmieciowa raczej" - wspomina youtuberka.
Ile Joanna Przetakiewicz płaci modelkom? Marta Rentel ujawnia
Joanna Przetakiewicz bez wątpienia przeszła długą drogę, aby dziś uchodzić za kobietę sukcesu. Jej autorska marka La Mania powstała już 12 lat temu i była owocem współpracy celebrytki z miliarderem i ekspartnerem Janem Kulczykiem. Dziś firma Joanny odnosi sukcesy, a ona sama może bez skrępowania paradować po warszawskich ulicach z torebkami od Hermesa.
Jak to zwykle bywa, Joanna Przetakiewicz jest twarzą i dyrektor kreatywną marki, jednak niżej w hierarchii są też dziesiątki pracowników, którzy również pracują na jej sukces. Okazuje się, że wśród nich była także swego czasu Marta Rentel, robiąca dziś karierę w sieci jako Marti Renti.
Niedawno głośno było o tym, że Rentel sprzedała swoją "wirtualną miłość" za milion złotych. Choć dziś, jak widać, może liczyć na spore wpływy, to nie zawsze tak było. Jak zdradziła w rozmowie z Pomponikiem, w czasach szkolnych pracowała właśnie u Joanny Przetakiewicz i jej marki La Mania. Marti Renti była modelką techniczną, a więc ściągano z niej wymiary oraz nanoszono poprawki.
Byłam modelką techniczną, czyli szyli na mnie ubrania w rozmiarze 36, które trafiały do sklepu, jak na mnie idealnie leżały. Bo ja miałam takie wymiary 36 książkowe. Ściągali ze mnie wymiary, szyli, a potem ja zakładałam i poprawiali na ciele, a ja tak stałam. Czasem kłuli - wspomina.
WIDEO
Joanna Przetakiewicz: "Kocham pieniądze z wzajemnością. To jest bezpieczeństwo i wolność"
Rentel twierdzi, że mimo wszystko dobrze wspomina te czasy, a Joanna zapewniała jej loty do Londynu.
W ogóle ostatnio spotkałam panią Joannę i powiedziałam jej, że śmiesznie było. Latałam do Londynu na showroomy i byłam tam modelką pokazującą kolekcję. Nawet u pani Joanny spałam kiedyś w sypialni. I czasami pizzę mi zamawiała, jak zostawałyśmy dłużej. Ona bardzo dużo pracowała - zauważyła tiktokerka.
Marta zdradziła też wysokość zarobków, które wtedy otrzymywała. Influencerka wyznała, że dostawała 15 złotych za godzinę i była zatrudniona "raczej na śmieciówce".
Ja miałam 15 złotych za godzinę, a chodziłam jeszcze do szkoły. To była jakaś umowa, śmieciowa raczej. Jak się udało z tysiąc złotych na miesiąc, to byłam szczęśliwa, że hej. Uczyłam się i pracowałam - dowiadujemy się.
Jak twierdzi, potem znalazła też dla siebie miejsce u innej marki i otrzymywała tam prawie dwa razy większą stawkę. Zastrzega jednak, że więcej nauczyła się właśnie pracując u Przetakiewicz.
Potem jeszcze byłam w Simple, to samo robiłam, więcej dostawałam za godzinę, 25 złotych, ale więcej się nauczyłam w La Manii - stawia sprawę jasno i dodaje, że Joanna zawsze była dla niej inspiracją.
W różowej ekipie z wyboru i pasji. Show-biznesowa archeologia, śniadaniówkowy krindż i nieoczekiwane zderzenia celebryckich uniwersów to mój żywioł. Wiem, ile lat ma Małgorzata Rozenek, czemu "padły" loki Magdy Gessler i co na ten temat sądzi Ewa Minge. Dowiecie się i Wy - w końcu nikt nie czyta, wszyscy wiedzą wszystko ;)