Małżeńskie zamieszanie wokół Krzysztofa Gojdzia i Marcina Roznowskiego od miesięcy elektryzuje kolorową prasę. Mężczyźni, którzy w 2019 roku sformalizowali swój związek na słonecznej Miami Beach, od pewnego czasu publicznie piorą małżeńskie brudy i przedstawiają zupełnie sprzeczne wersje wydarzeń.
WIDEOKrzysztof Gojdź ujawnia, co wie na temat Justina Biebera. Ma kontakt z Hailey?
Krzysztof Gojdź zarzucał (jeszcze) mężowi m.in. stalking czy prostytucję, natomiast Roznowski odrzuca te oskarżenia i nie pozostaje mu dłużny, otwarcie kpiąc z hollywoodzkich znajomości partnera i oskarżając go o stosowanie przemocy oraz utrudnianie spraw majątkowych. Pod koniec lipca odbyła się pierwsza rozprawa. Sąd nie wydał jednak ostatecznego wyroku, dając obydwu stronom czas na przedstawienie własnych propozycji rozstrzygnięcia.
Mąż Gojdzia przerywa milczenie po rozprawie: "Musiałem psychicznie odpocząć"
Po wyjściu z sali sądowej Marcin Roznowski na pewien czas zniknął z mediów społecznościowych. Jak sam przyznaje, przebieg posiedzenia kosztował go mnóstwo sił. W relacji na Instagramie postanowił ujawnić kulisy rozprawy, oskarżając byłego ukochanego o udawanie kogoś innego przed wymiarem sprawiedliwości.
Niebyłem obecny na instragramie bo musiałem psychicznie odpocząć i zebrać myśli po rozprawie rozwodowej. Proszę mi uwierzyć ale słuchanie 7 godzin: kłamst, matactwa, fałszu, mitomanii, pomówień, oszczerstw na moj temat i to wszystko pod przysięgą wyssało ode mnie energię (...) Okłamywanie sędziny że jest się bezrobotnym i bezdomnym, pozbycie się majątku oraz skłamanie o stanie finansowym tuż przed rozprawą chyba też o czymś mówi. Plus cały czas okłamywanie ludzi, że nie jest gejem, udawanie i wykorzystywanie koleżanek do zdjęć
Marcin Roznowski udowadnia swoje racje przed sądem
Roznowski zaznaczył również, że na sprawę przybył bez pełnomocnika, jednak przygotował komplet dokumentów mających potwierdzać jego wersję wydarzeń na temat wspólnego życia oraz interesów w USA.
Muszę jednak powiedzieć jedno - jestem z siebie naprawdę dumny, bo reprezentowałem się przed sądem sam. Opracowałem materiały dla sądu, dowody dotyczące naszego związku trwającego od 2016-2021. Pracę i zaangażowanie w klinikę, dowód w postaci dokumentu z urzędu Miami-Dade potwierdzającego, że nie tylko byłem mężem K.G, ale również współwłaścicielem kliniki (a nie jedynie asystentem na rok). Dowody znęcanie się fizycznego i psychicznego oraz o uporczywym nękaniu mnie, pomówieniach, kreowaniu fikcyjnych zdarzeń i prześladowaniu od momentu wyrzucenia mnie z domu. "Dowody" które były przedstawione przez K.G w sądzie nie dotyczyły sprawy rozwodowej. To miało na celu poniżenie mnie oraz odwrócenia uwagi od istoty sprawy
W dalszej części relacji Roznowski odniósł się do kwestii nękania oraz rzekomego wykorzystywania znajomych do zdobywania wpływów w branży rozrywkowej. Jak twierdzi, podczas rozprawy mógł liczyć na wsparcie bliskiej osoby.
Niestety, takie działania wpisują się w wieloletni schemat nękania, zastraszania (bullying) i prób podważania mojej wiarygodności. Moje życie prywatne po wyrzuceniu mnie z domu nie było powodem rozpadu naszego związku oraz nie powinno mieć wpływu na toczącą się sprawę rozwodową. Na rozprawie sądowej towarzyszyła mi moja przyjaciółka, z którą znam się od wielu lat i którą K.G chciał podstępnie wykorzystać aby zawrzeć znajomości z gwiazdami Hollywood za jej pośrednictwem. Na co nie dała się zmanipulować. Wierzę w sprawiedliwość amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Teraz pozostaje mi cierpliwie czekać na decyzję sądu