Temat rozwodu Krzysztofa Gojdzia i Marcina Roznowskiego wciąż budzi sporo emocji. Podczas gdy znany chirurg nabiera wody w usta i nazywa męża "stalkerem", jego były ukochany chętnie odsłania w mediach społecznościowych kulisy kilkuletniej relacji. W przeprowadzonej w środę instagramowej transmisji na żywo Roznowski ujawnił, jak miał wyglądać początek jego konfliktu z Gojdziem.
Byłem uzależniony od Krzysztofa, bo będąc w Miami płaciłem jego kartą, ale nie miałem swoich pieniędzy. Pracowałem w klinice od dziewiątej do dziewiątej, czasami nawet do północy. Naprawdę pracowałem ciężko, to był najgorszy okres w moim życiu. Po kilku miesiącach pracy powiedziałem: " Krzysiek, chciałbym mieć jakąś pensję miesięczną". Rozmowa skończyła się awanturą, powiedział, żebym "wy*ierdalał rano," że "mogę pójść do pracy w restauracji, jeżeli chcę mieć swoje pieniądze".
Krzysztof Gojdź ujawnia, co wie na temat Justina Biebera. Ma kontakt z Hailey?
Marcin Roznowski twierdzi, że Krzysztof Gojdź wyrzucił go z domu
Roznowski stwierdził, że po wyrzuceniu z domu został pozostawiony sam sobie i nie mógł liczyć na pomoc ze strony "elitarnych" znajomych. W końcu udało mu się znaleźć pracę w jednej z restauracji w Miami. Niedługo później Gojdź miał podjąć pierwszą próbę pojednania.
Żyłem na ulicach USA bez pieniędzy i bez dachu nad głową. Później stanąłem na nogi i zacząłem pracować w restauracji jako kelner, żeby mieć pieniądze na wynajem swojego studia. Po 4-5 miesiącach Krzysztof zapukał do moich drzwi, bo dowiedział się, gdzie mieszkam i przyszedł z dwoma szampanami, i żeby zobaczyć psa. Ale nie przeprosił i wyszedł po 40 minutach.
Później mnie zaprosił na dwa obiady do restauracji. Wiedziałem, że chce, żebym do niego wrócił i zadałem mu konkretne pytanie: Dlaczego wyrzuciłeś mnie z domu?". On powiedział, że ja sam wziąłem walizki i się wyprowadziłem. Wtedy wiedziałem, że ten człowiek się nigdy nie zmieni, stwierdziłem, że już nie dam się namówić na żadne spotkanie i że to już jest definitywny koniec.
Roznowski wyjawił, że Gojdź miał zasypywać go sms-ami z prośbą o powrót do domu. Sam zainteresowany twierdzi, że stanowczo odmówił.
Dostawałem mnóstwo sms-ów, czy wrócę. W ostatnim napisałem, że nie i zadałem mu konkretne pytanie: "Do czego mam wrócić? Do organizowania spraw w domu, do sprzątania, do gotowania, do jeżdżenia do kliniki, do pracowania za darmo w klinice? To nie jest przyszłość dla mnie".
Marcin podzielił się też kolejną gorzką refleksją o związku z Krzysztofem. Jak twierdzi, lekarz-celebryta miał zazdrościć mu sukcesów i blokować rozwój.
Krzysiek nie jest osobą, która wspiera partnera. Krzysztof jest taki, że zawsze mnie dołował. Jak dostałem jakieś propozycje, jak nagrałem piosenkę z Popkiem, czy cokolwiek się działo, to on za każdym razem robił awantury i krzyczał, że "jest tylko jedna gwiazda w tym domu, tylko on". Nie mogłem nic robić swojego. Wszystko mu przeszkadzało.
Czekacie na kolejne rewelacje?