Sprawa zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej do dziś budzi wiele emocji. Niedawno - niemal 15 lat po zbrodni - nastąpił przełom w śledztwie, który skutkował zatrzymaniem 37-letniego Michała S. Mężczyzna był aktywny w mediach społecznościowych, publikował zdjęcia z prywatnych momentów i - co chyba najważniejsze - nie rzucał się w oczy.
Michał S. oczami dawnej koleżanki
W materiale "Uwagi!" TVN głos zabrał kolega Michała S., który wspomina, że powiązanie jego znajomego ze sprawą zabójstwa Izy było dla niego ogromnym zaskoczeniem. Na co dzień mężczyzna był mężem i ojcem dwójki dzieci, a w przeszłości udzielał się w ZHR-ze.
To był ogromny szok, kompletnie to do niego nie pasowało. On miał ksywkę Joker. Prawdopodobnie dlatego, że miał bardzo szeroki uśmiech. To był taki uśmiech na pokaz. To była osoba, która wtedy wyznawała wartości chrześcijańskie, ponieważ była w ZHR-ze, gdzie te wartości były bardzo ważne
WIDEOTak wygląda grób Łukasza Litewki. Masa zniczy i kwiatów
Teraz w rozmowie z autorką kanału "Marta Ludwiczek: Didaskalia Zbrodni" głos zabrała dawna znajoma mężczyzny. Jak twierdzi, dla niej to też był szok, bo samego Michała określa jako "niewidzialnego" i nie wyróżniał się na tle innych osób, które pamięta z tamtych lat.
Jak to się stało i sobie uświadomiłam, że to jest Michał, to próbowałam sobie poprzypominać jakieś sytuacje z nim związane i niczym się nie wyróżniał, nigdzie z nami nie wychodził. Nikt by się nie spodziewał, że taki spokojny człowiek... W sensie, wyobcowany, nie wiem, jak to ująć, on był taki jakby niewidzialny.
Co więcej, w sierpniu 2011 roku, czyli w momencie zbrodni, Michał S. miał mieć partnerkę i byli razem już od pewnego czasu.
On był z dziewczyną z naszego roku w związku, więc oni raczej spędzali czas razem.
Autorka materiału chciała zadać ówczesnej dziewczynie Michała S. kilka pytań, jednak ta nie była chętna na rozmowę. Głosu nie chciały zabierać też inne osoby, które znały go za czasów studiów.
Wszyscy natomiast mówią o jednym - o tym, że są w szoku.