Natsu tłumaczy, dlaczego woli wynajmować mieszkanie za KROCIE, niż kupić własne: "Nie chcę się wpie*dalać w kredyt"
Natsu ani myśli o inwestowaniu w nieruchomości, nie mówiąc już o zakupie własnego mieszkania. Zamiast tego woli co miesiąc płacić horrendalne sumy właścicielowi wynajmowanego lokum w Śródmieściu. Domyślacie się, jakiego rzędu jest to kwota?
O zarobkach wiodących polskich influencerów krążą już legendy. W czasach, kiedy zakup własnego lokum wiąże się albo z wieloletnim zobowiązaniem kredytowym, albo z łaskawością dzianych rodziców (w skrajnych przypadkach z wygraną w loterii), twórcy internetowi, którym przecież my sami budujemy zasięgi, posiadają osobne mieszkania do nagrywania treści. Jeśli wypruwaliście sobie żyły, ślęcząc całymi nocami nad wkuwaniem do egzaminów, a następnie wyrabialiście nadgodziny w korpo, byleby tylko odłożyć jak najwięcej na wkład własny, pomyślcie, że inni w tym czasie trzęsą pośladkami w kusych spódniczkach (albo i bez), dzięki czemu dorobią się własnego lokum o wiele prościej, szybciej, wygodniej, a że wątpliwie moralnie? Kto by się tym przejmował?
Wśród influencerów, którzy jeszcze nie dorobili się własnego M, choć jak twierdzą, mogą to zmienić właściwie w każdej chwili, jest Natsu. Dawna gwiazda kamerek stwierdziła, że względy finansowe odgrywają tutaj najmniejsze znaczenie. Dlaczego więc 28-latka wciąż nie weszła w posiadanie własnej nieruchomości?
Młoda tiktokerka kupiła mieszkanie w centrum Warszawy: "Dobrze zarabiam"
Natsu boi się zobowiązań finansowych
Uczestniczka nadchodzącej edycji "Tańca z Gwiazdami" być może już za kilkanaście tygodni opuści studio z czekiem opiewającym na 200 tysięcy zł. Nawet jeśli faktycznie wytańczy zwycięstwo, najprawdopodobniej i tak nie zainwestuje tej kwoty w zakup mieszkania. Pomimo tego marzy jej się własne gniazdko w Warszawie.
Cały czas wypominają mi: "o, bo ty jesteś influencerką i nie masz dalej mieszkania". Nie mam, ale mi się dobrze na razie wynajmuje
Natsu ujawniła, że płaci właścicielowi wynajmowanego mieszkania w centrum bagatela 7 tysięcy złotych. Pomimo tego, że jest świadoma kolosalnych wydatków, jakie ponosi za możliwość mieszkania w 70-metrowym lokum w kamienicy, nie zamierza póki co niczego zmieniać.
Jak będzie mnie stać, to kupię to mieszkanie. Ludziom się do portfela nie zagląda. Jak będę miała też ochotę sobie kupić mieszkanie, to sobie kupię, a może to nie będzie mieszkanie w Warszawie? Może mieszkanie w Warszawie będę cały czas wynajmować, a kupię sobie mieszkanie gdzieś indziej? Te nieruchomości w Warszawie są overpriced, tak mi się wydaje. Czy to ma aż taki sens, kupowanie mieszkania? Ja nie chcę się wpie*dalać w kredyt. To jest zadłużanie się na całe życie w niektórych wypadkach
Rozumiecie jej punkt widzenia?
ZOBACZ TEŻ: Julia Wróblewska pochwaliła się zakupem MIESZKANIA. Wprowadzi się do niego ze swoim chłopakiem