Nie żyje rzekoma córka Freddiego Mercury’ego. Miała 48 lat
Rzekoma córka Freddiego Mercury’ego odeszła w wieku 48 lat po długiej walce z rzadkim nowotworem. Informację przekazała rodzina kobiety.
W czwartek media obiegła informacja o śmierci rzekomej córki Freddiego Mercury’ego, o której świat usłyszał w ubiegłym roku, dzięki biografii rockmana "Love, Freddie" autorstwa Lesley-Ann Jones. Kobieta przedstawiana w mediach jako "B" odeszła w wieku 48 lat po długiej walce z rzadkim nowotworem. Informację potwierdził dla Daily Mail Thomas, wdowiec po "B".
Zmarła spokojnie po długiej walce z chordomą, rzadkim nowotworem kręgosłupa, pozostawiając dwóch synów w wieku dziewięciu i siedmiu lat. B jest teraz ze swoim ukochanym i kochającym ojcem w świecie myśli. Jej prochy zostały rozwiane na wietrze nad Alpami - przekazał portalowi Daily Mail wdowiec po rzekomej córce lidera Queen.
Przypomnijmy: Kobieta, która twierdzi, że jest córką Freddiego Mercury'ego, PRZEMÓWIŁA! "Nie chciałam dzielić się MOIM TATĄ z całym światem"
Martyna Wojciechowska wspomina śmierć ojca swojej córki: "Obiecałam sobie, że nie będę mamą i tatą"
Rzekoma córka Freddiego Mercury’ego ujawniła się na łamach biografii gwiazdora
Wspomniana książka "Love, Freddie" ukazała się we wrześniu ubiegłego roku. Publikacja wyróżnia się na tle wcześniejszych biografii Freddiego Mercury’ego, ponieważ po raz pierwszy poruszono w niej temat rzekomej "tajemniczej" córki artysty. Kobieta sama zgłosiła się do autorki, utrzymując, że jest dzieckiem wokalisty z romansu z kobietą, która była żoną jego bliskiego przyjaciela. Według tych relacji Freddie miał zostać ojcem niemal pół wieku temu."B", napisała list, który został włączony do treści publikacji.
Freddie Mercury był i jest moim ojcem. Od chwili moich narodzin, a zarazem przez ostatnie 15 lat jego życia, łączyła nas bardzo bliska i pełna miłości relacja. Uwielbiał mnie i był mi oddany. Okoliczności moich narodzin mogą wydawać się, według standardów większości ludzi, niezwykłe, a nawet oburzające. To nie powinno nikogo dziwić. Nigdy nie umniejszało to jego zobowiązaniu do kochania mnie i opieki nade mną. Pielęgnował mnie jak cenny skarb - brzmiał fragment listu.
Autorka biografii ikony lat 70. zabrała głos po śmierci jego rzekomej córki, z którą - jak twierdzi - w ostatnich latał łączyła ją przyjacielska więź. Przypomnijmy, iż pisarka przekonywała, że posiada dowody DNA potwierdzające to pokrewieństwo "B" z Mercurym.
Jestem zdruzgotana stratą tej kobiety, która stała się moją bliską przyjaciółką. Zgłosiła się do mnie z bezinteresownym celem: odsunąć na bok wszystkich tych, którzy przez 32 lata mieli wolną rękę w opowiadaniu historii Freddiego, zakwestionować ich kłamstwa i przepisywanie jego życia oraz przekazać prawdę. Pod koniec swojego życia tylko to miało dla niej znaczenie. Przez całe cztery lata, kiedy razem pracowałyśmy, była bardzo chora. Ale miała misję. Siebie i własne potrzeby zawsze stawiała na samym końcu - wspominała na łamach Daily Mail Lesley-Ann Jones.
Zobacz także: Rzekoma córka Freddiego Mercury’ego zdradza, jakim ojcem była gwiazda rocka: "Zawsze mam pamiętać, że mnie kocha"