Ochroniarz Chappell Roan, który miał doprowadzić DO PŁACZU jej 11-letnią fankę, przerwał milczenie
Od kilku dni media żyją aferą z udziałem wokalistki Chappell Roan, której ochroniarz podobno odstraszył jej małoletnią fankę. Z jego oświadczenia wynika, że... nigdy nie był zatrudniony przez gwiazdę popu. Mężczyzna wytłumaczył całe zajście.
Chappell Roan dorobiła się w ostatnich latach statusu jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci muzyki rozrywkowej. Artystka zdobyła sławę dzięki utworowi "Pink Pony Club", który stał się tiktokowym viralem. Jej pozycję umocnił wydany w 2024 r. wielki radiowy przebój "Good Luck, Babe!".
Pochodząca z amerykańskiego Missouri wschodząca gwiazda ma już na koncie pierwszy skandalik związany z jej mocno krytykowaną kreacją zaprezentowaną podczas tegorocznej gali rozdania nagród Grammy. Jeszcze większym echem odbił się opisany przez zagraniczne media incydent z udziałem jej ochroniarza, który kilka dni temu ponoć doprowadził do płaczu 11-letnią córkę Jude'a Lawa, będącą wielką fanką piosenkarki. Rosły mężczyzna rzekomo odstraszył dziewczynkę, która posłała uśmiech w stronę swojej idolki napotkanej w jednym z brazylijskich hoteli.
Podczas gdy wciąż jadły śniadanie, do ich stolika podszedł potężny ochroniarz i zaczął mówić w niezwykle agresywny sposób zarówno do mojej żony, jak i córki, twierdząc, że nie powinna pozwalać córce na "brak szacunku" lub "nękanie" innych osób. Szczerze mówiąc, nie wiem, w którym momencie samo przejście obok stolika i sprawdzenie, czy ktoś tam siedzi, można uznać za nękanie. Moja córka była przerażona. Bardzo płakała
Iza Miko o bezpieczeństwie w USA oraz drożyźnie i braku napiwków w Polsce: "Ja doliczam napiwki. Już nie potrafię inaczej"
Chappell Roan nie miała pojęcia o incydencie w hotelu
Wokalistka wyjaśniła, że nie ma nic wspólnego z opisywanym na łamach portali mężczyzną. Jak wspomniała w swoim oświadczeniu, "nawet nie widziała tej kobiety i dziecka", w związku z czym nie miała żadnych podstaw, by kogokolwiek oskarżać o naruszanie prywatności. Całą sytuację postanowił wreszcie wyjaśnić główny zainteresowany. Ochroniarz Pascal Duvier opublikował wiadomość na InstaStory, w której tłumaczy, że faktycznie nie był nigdy zatrudniony przez 28-latkę.
Zwykle nie reaguję na plotki w internecie, lecz obecne oskarżenia są fałszywe i stanowią zniesławienie. Biorę pełną odpowiedzialność za zdarzenie z 21 marca. Byłem w hotelu w imieniu innej osoby. Nie jestem członkiem zespołu ochrony osobistej Chappell Roan. Działania, które podjąłem, nie były podejmowane w imieniu Chappell Roan, jej zespołu ochrony osobistej, managmentu ani jakiejkolwiek innej osoby
Mężczyzna potwierdził, że faktycznie nawiązał interakcję z matką dziewczynki, Catherine Harding, lecz uczynił to wyłącznie ze względu na wprowadzone niedawno w hotelu nowe zasady bezpieczeństwa. Jak opisał, kilka dni wcześniej miało tam dojść do pewnej sytuacji stwarzającej potencjalne ryzyko dla personelu i gości, której był naocznym świadkiem.
Pascal Duvier w przeszłości odpowiadał za eskortowanie m.in. Kim Kardashian i jej matki, Kris Jenner. Z jego usług ochroniarskich korzystała też Fergie.