Olga Bończyk miała niezwykłą relację ze Zbigniewem Wodeckim. "Była z nim do ostatniej chwili"
Dziś Zbigniew Wodecki świętowałby 76. urodziny. Choć od śmierci artysty minęło już kilka lat, pamięć o nim wciąż pozostaje żywa - nie tylko wśród fanów, ale też przyjaciół ze świata muzyki. Jedną z osób, które do dziś wyjątkowo ciepło wspominają współpracę z Wodeckim, jest Olga Bończyk.
W maju 2017 roku Polskę obiegła smutna wiadomość o śmierci Zbigniewa Wodeckiego. Artysta odszedł, pozostawiając pogrążoną w żałobie rodzinę, przyjaciół i tłumy wielbicieli swojej twórczości. Muzyk był mężem Krystyny Wodeckiej, z którą doczekał się trójki dzieci. Choć jego życie rodzinne przez lata pozostawało raczej z dala od fleszy, nie brakowało osób, które były blisko niego także poza rodziną. Wśród nich znajdowała się Olga Bończyk - aktorka i wokalistka, z którą Wodecki przez lata tworzył wyjątkowy duet artystyczny.
Wspominamy Zbigniewa Wodeckiego: "Jest bardzo dużo młodzieży"
ZOBACZ: Olga Bończyk o świadomej bezdzietności w "Pytaniu na Śniadanie". "Usłyszałam, że jestem EGOISTKĄ"
Olga Bończyk i Zbigniew Wodecki - plotki o romansie
Relacja Olgi Bończyk i Zbigniewa Wodeckiego od dawna budziła zainteresowanie mediów. Po jednym z opolskich koncertów, podczas którego Bończyk zaśpiewała utwór o wymownym tytule "Więcej niż kochanek", ruszyła lawina spekulacji o rzekomym romansie tej dwójki. Sama aktorka nigdy nie potwierdziła podobnych doniesień.
Nie jest tajemnicą, że po śmierci Wodeckiego jej kontakty z rodziną artysty miały wyraźnie się ochłodzić. Olga nie pojawiła się m.in. na festiwalu poświęconym pamięci muzyka.
Nie pojawię się, bo nie zostałam zaproszona. Nie widzę powodu, żeby przyjeżdżać w miejsce, do którego nie zostałam zaproszona. Z mojego punktu widzenia jest to bezcelowe
Wcześniej po jednym z innych koncertów ku pamięci Wodeckiego aktorka poczuła się niemile widziana - córka muzyka miała ostentacyjnie pominąć ją w trakcie podziękowań.
Olga Bończyk o relacji ze Zbigniewem Wodeckim
Olga Bończyk konsekwentnie podkreśla, że to, co łączyło ją z Wodeckim, było przede wszystkim wyjątkowym porozumieniem artystycznym i szczerą przyjaźnią. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc wróciła wspomnieniami do czasu, gdy wspólnie stawali na scenie. Jak przyznała, z nikim wcześniej, ani później, nie miała takiej muzycznej chemii.
Moje prywatne sprawy zostawiam dla siebie, natomiast byliśmy z pewnością tandemem artystycznym, który w tamtym czasie naprawdę dawał ogromne pole do popisu. Myśmy się naprawdę dogadywali artystycznie w sposób niebywały. Ja nie przypominam sobie przez całe swoje życie kogoś, z kim by mi się tak dobrze pracowało i rozumiało muzycznie. I on mówił dokładnie to samo
Bończyk opowiedziała, że między nimi była niezwykła więź. Mówiła o wspólnym oddechu, podobnej wrażliwości i marzeniach, które jeszcze długo miały się spełniać.
Naprawdę stojąc na scenie, myśmy dokładnie tak samo oddychali, uwielbialiśmy tę samą muzykę, porozumiewaliśmy się tym kluczem muzycznym przez skórę. Mieliśmy oboje dużo marzeń i takich perspektyw, które otwierały się przed nami i sprawiały, że ja naprawdę budowałam w swojej głowie rodzaj jakiejś takiej drogi, która dopiero teraz się zacznie
W innym fragmencie rozmowy wyznała też, że "była z nim do ostatniej chwili".