Paula Roma też UTKNĘŁA w Dubaju. Piosenkarka narzeka na hejt i uderza w biuro podróży: "Wciąż nie wiemy, jak wrócimy"
Wśród rodzimych sław, które obecnie przebywają w Dubaju i mają utrudniony powrót do Polski, znalazła się m.in. Paula Roma. Piosenkarka zarzuca organizatorowi wycieczki brak kontaktu i wspomina o ogromnym hejcie, z którym mierzy się od kilku dni.
W ostatnich dniach głośno jest o rakietowych atakach będących skutkiem eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie. W związku z pogarszającą się sytuacją wiele krajów zdecydowało się na czasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej, co doprowadziło do odwołania licznych lotów. W efekcie część turystów, w tym również Polacy przebywający m.in. w Dubaju, dopiero stopniowo wraca do kraju.
Na stałe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mieszka m.in. Agnieszka Włodarczyk, która w 2024 roku przeprowadziła się do Dubaju razem z Robertem Karasiem i synem Milanem. Niedawno do tego grona dołączyła także Marcelina Zawadzka. Modelka zamieszkała w mieście wraz z narzeczonym i ich dzieckiem. Obie regularnie informują swoich obserwatorów w mediach społecznościowych o sytuacji w Dubaju i uspokajają fanów, przekazując bieżące informacje dotyczące bezpieczeństwa.
Polskie celebrytki mieszkają w Dubaju. "Mam spakowaną walizkę"
Polska piosenkarka utknęła w Dubaju. Jest wściekła na biuro podróży
Relacje z miejsca wydarzeń publikuje również Paulina Romaniuk, znana szerzej jako Paula Roma. Artystka od kilku dni dzieli się w sieci tym, co dzieje się w Dubaju, gdzie przebywa razem z partnerem i dzieckiem. W najnowszych wpisach zarzuciła jednak organizatorowi wyjazdu brak kontaktu i wsparcia w tej trudnej sytuacji.
Od nas z hotelu niektórzy ludzie dostają informacje o ewakuacji do Omanu drogą lądową na jutro i pojutrze i potem samolot do Polski. Pisząc niektórzy ludzie, mam na myśli klientów biura Exim Tour - to biuro naprawdę zajmuje się swoimi klientami. My wylecieliśmy z biurem Tui Poland, które nie podejmuje nawet próby kontaktu z nami. Tak że wciąż nie wiemy, jak wrócimy. Oznaczajcie proszę Tui, niech pomogą i zaopiekują się ludźmi, którzy kupili u nich wycieczki do Emiratów Arabskich. Sytuacja tu wcale nie jest "bezpieczna", a biuro podróży nie może zostawić tak swoich klientów - podkreśliła.
Wokalistka przyznała, że po publikowaniu relacji na temat sytuacji w ZEA mierzy się z masą hejtu.
Najgorszy to jest hejt ludzi w internecie, napędzany jakąś dziwną narracją "o wyjeździe bogatych ludzi" w rejony, w które rząd mówił, żeby nie wyjeżdżać. Wczoraj pewna pani, która organizuje wycieczki do Dubaju, napisała do mnie, że jestem - cytuję - "niepoważną idiotką" i "rozsiewam panikę, bo inni celebryci tak nie panikują i opalają się nad basenem".
Jak można mieć tak mało empatii, żeby pisać w sytuacji takiej kryzysowej do ludzi takie rzeczy? Plus, jestem pewna, że z dzieckiem po prostu patrzy się na wiele rzeczy inną optyką. Gdybyśmy byli tu sami z Jakubem, to już dawno byśmy pojechali do Omanu czy nawet do Saudi Arabia, ale z małym dzieckiem podróż 13 godzin przez pustynię do Rijadu jest zbyt ryzykowna. Bezpieczeństwo dziecka jest naszym priorytetem - skwitowała.
Przypominamy, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradzało podróże do Zjednoczonych Emiratów już w styczniu. Jak poinformowano na stronie gov.pl, wynika to z potencjalnego ryzyka ataku terrorystycznego w związku z niestabilną sytuacją w regionie (wojna w Jemenie). Przestrzeń powietrzna dla ruchu cywilnego w wielu krajach regionu Bliskiego Wschodu pozostaje zamknięta.