Piłkarz i jego żona zostali oskarżeni przez kolumbijską rodzinę o HANDEL LUDŹMI i nielegalne zatrudnienie
Lucas Hernandez, gwiazdor Paris Saint-Germain, znalazł się w samym centrum poważnego skandalu. Jak donoszą zagraniczne media, piłkarz i jego żona Victoria Triay zostali oskarżeni przez kolumbijską rodzinę o handel ludźmi i nielegalne zatrudnienie. Prokuratura w Wersalu potwierdziła, że wobec sportowca oficjalnie wszczęto śledztwo.
Prawniczka reprezentująca rodzinę z Kolumbii przedstawiła sytuację jako naprawdę dramatyczną. Pięcioosobowa rodzina (ojciec, matka oraz trójka ich dzieci) mieli przez rok wykonywać pracę na rzecz Lucasa Hernandeza i jego żony, całkowicie pozbawieni podstawowych praw. Jak przekazała AFP adwokatka Lola Dubois, pracowali dla tej rodziny przez rok, bez żadnych praw.
Zakres obowiązków miał być ogromny - mowa o pracy niemal bez wytchnienia w charakterze pomocy domowej. Kolumbijczycy mieli pracować od 70 do 80 godzin tygodniowo, bez płatnych urlopów, bez wakacji, bez dokumentów potwierdzających prawa pracownicze. Ich wynagrodzenie wynosiło ok. 2000 euro miesięcznie.
Zdaniem adwokatki, nawet jeśli pojawiały się pewne benefity wynikające z życia u boku piłkarza, nie zmienia to faktu, że całość - w połączeniu z trudną sytuacją finansową rodziny - sprawiała, iż ich los przypomina współczesne niewolnictwo.
Co więcej, formalności związane z ich zatrudnieniem miały zostać dopełnione dopiero po czasie. Umowy o pracę podpisano dopiero "rok po rozpoczęciu pracy", co - według prawniczki - miało być wyłącznie próbą stworzenia pozorów legalności.
Węgrowska chciałaby nagrać piosenkę ze Skolimem! Mówi, czy zarabia tylko z muzyki: "Dużo mi pomaga ojciec mojego dziecka..."
Lucas Hernadez i jego żona zabierają głos
Do sprawy szybko odnieśli się sami zainteresowani. W środę na profilu Lucasa Hernandeza w serwisie X pojawiło się oświadczenie, w którym on i jego żona potwierdzili, że toczą się wobec nich czynności prawne. Jednocześnie stanowczo zaprzeczyli, jakoby mieli dopuścić się jakiegokolwiek przestępstwa.
Sprawa ta jest aktualnie rozpatrywana w ramach odpowiednich procedur prawnych, gdzie liczą się fakty, a nie historie krążące w mediach społecznościowych
Małżeństwo dodało, że oskarżenia są dla nich bardzo bolesne.
Hernandezowie przekonują, że ich intencje były czyste, a cała sytuacja miała zupełnie inny charakter. Jak napisali, chcieli pomóc rodzinie Kolumbijczyków.
Otworzyliśmy swój dom i życie ludziom, którzy przedstawiali się jako przyjaciele
Zapewniali też, że otrzymali od Kolumbijczyków informację, iż ci są w trakcie regulowania swojej sytuacji prawnej we Francji. Hernandez i Triay nie kryli rozczarowania całą sytuacją.
Nigdy nie działaliśmy kierując się złymi intencjami ani pogardą dla prawa. Zachowywaliśmy się jak ludzie, którzy boleśnie przekonali się, że współczucie można wykorzystać