Rzuciła robotę w korpo i ruszyła zwiedzać świat. W każdym kraju ma innego chłopaka. "Robi mi śniadania, kupuje picie i jedzenie"
Pewnego dnia Orsolya Lorincz rzuciła pracę w korporacji i uznała, że czas ruszyć na zwiedzanie świata. Jak twierdzi, pomaga jej towarzystwo "tymczasowych chłopaków", którzy pokazują jej kraj i płacą za jej posiłki. Zaradna?
Każdy z nas chyba przynajmniej raz w życiu pomyślał, że fajnie byłoby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Mało kto się na to jednak decyduje, bo wiemy, jak to wygląda w praktyce. Zdarzają się natomiast wyjątki, jak w przypadku niejakiej Orsolyi Lorincz, która zwolniła się z pracy w korporacji i dziś na własną rękę zwiedza świat.
Rzuciła robotę i zwiedza świat. Ma na to ciekawy patent
34-letnia Orsolya chwali się na Instagramie, że odhaczyła już 49 krajów i wciąż planuje podróżować do pozostałych. Była już m.in. w Myanmarze, Tajlandii, Kazachstanie czy Kambodży, a to zapewne dopiero początek. Serwis "Mirror" donosi, że w 2016 roku rzuciła robotę, sprzedała mieszkanie i zaoszczędzone fundusze pożytkuje właśnie na podróżowanie po świecie.
Istnieją jednak obawy, że fundusze mogą się skończyć - i co wtedy? Na szczęście Orsolya ma ponoć pewien patent, który pozwala jej nieco zaoszczędzić. Jak twierdzi, w każdym kraju znajduje sobie "tymczasowego chłopaka", który pokazuje jej okolicę i przy okazji sypnie groszem i wykaże się inicjatywą, gdy jest głodna czy potrzebuje miejsca do spania.
Trwa to zazwyczaj około tygodnia. To zależy, jak długo chcę zostać w danym kraju. Zazwyczaj odpalam aplikację randkową i znajduję chętnego, który chciałby zostać moim "tymczasowym chłopakiem". Pokazuje mi okolicę, robi mi śniadania, kupuje picie i jedzenie, a czasem pomieszkuję u niego, jeśli dobrze się dogadujemy
Zamówiła rzeczy z Sinsaya. Oto co znalazło się w środku
34-latka deklaruje, że nikogo na nic nie naciąga i nie chodzi jej o podróżowanie za darmo, tylko o fajne towarzystwo oraz oszczędności tam, gdzie to możliwe.
To tylko tymczasowy chłopak, z którym spędzam czas i robimy razem różne rzeczy. Nikogo nie wykorzystuję, żeby podróżować za darmo - bardziej chodzi o darmowe posiłki i znajomość okolicy. Płacą za jedzenie, picie i są darmowymi przewodnikami, ale czasem też zabierają mnie na przejażdżki ich samochodem. Pomyślałam, że to zabawne i ludzie się trochę pośmieją. I może dzięki temu znormalizujemy trochę to, że kobiety mają wolną wolę i mogą robić to, co chcą. Urywam z nimi kontakt, gdy tylko opuszczę kraj.
Zobacz także: Gwiazda OnlyFansa żali się na PLEŚŃ w wynajmowanym za 30 TYSIĘCY ZŁOTYCH apartamencie: "Masakra. Ja to wszystko wdychałam"
Obecnie Orsolya jest singielką i nie ma nic przeciwko, żeby się ustatkować, ale jej potencjalny partner musi kochać podróże tak, jak ona. A dopóki na jej drodze nie stanie nikt wyjątkowy, musi się cieszyć właśnie "tymczasowymi chłopakami".
Sposobem na podróże pochwaliła się też na TikToku. Jedni uznali, że to satyra, inni podziwiali jej zaradność, a kolejni ostro ją krytykowali. Ona natomiast widzi w tym szansę - i to nie tylko na zasięgi.
Po publikacji tego filmiku dostałam z 50 ofert w wiadomościach prywatnych, żeby zostać czyjąś "tymczasową dziewczyną". Piszą, że mogę przyjechać do ich kraju i być ich partnerką na tydzień.
Fajny pomysł?