Skolim mówi, dlaczego nie wrzuca zdjęć SYNÓW. "To nie są jakieś małpki, żeby ich pokazywać"
W odróżnieniu od wielu znanych twarzy Skolim chroni prywatności swoich dzieci. Discopolowiec wyjaśnił powód niepokazywania synów w internecie.
Choć Skolim zaczynał przygodę z mediami od telewizji, występując m.in. w "Barwach szczęścia" czy "Dziewczynach ze Lwowa", dziś znany jest głównie z działalności muzycznej. Konrad Skolimowski, bo tak naprawdę nazywa się piosenkarz, jest aktualnie jedną z większych gwiazd disco polo. 29-latek ewidentnie powziął sobie za cel w pełni wykorzystać swoje "pięć minut". Świadczy o tym imponująca liczba zagranych przez niego koncertów i jego pozamuzyczne przedsięwzięcia.
Zobacz: Skolim chwali się konkurencyjnymi cenami na swojej stacji paliw. Wyglądają IDEALNIE? (WIDEO)
Skolim szczerze o pieniądzach za występy, kontrowersyjnych tekstach, relacji z Bogiem i komunii Krzysztofa Rutkowskiego Juniora
Skolima zaliczyć można także do grona tych znanych twarzy, które strzegą swojej prywatności. Discopolowiec bowiem nie publikuje w sieci zdjęć z domowego zacisza i raczej nie wypowiada się publicznie na tematy dotyczące jego bliskich. W social mediach artysty na próżno szukać kadrów z dziećmi. Przypominamy, że ze związku z Aleksandrą Sarnecką doczekał się dwóch synów: Jana, urodzonego w 2020 roku i młodszego od niego o rok Antoniego.
Skolim o niepokazywaniu synów
W jednym z ostatnich wywiadów Konrad stanowczo wyjaśnił, dlaczego nie pokazuje pociech publicznie.
To nie są zwierzęta, żebym ja ich pokazywał, czy nie pokazywał - powiedział w rozmowie z "Kozaczkiem", dodając, że decyzję o działaniu w mediach jego synowie podejmą samodzielnie, gdy podrosną:
Będą mieć, 16, 17 lat, będą chcieli w internecie się wygłupiać, to będą to robić. (...)
Skolim stanowczo o tych, którzy pokazują w sieci dzieci
Skolimowski nie pochwala tego, że niektórzy, w tym wiele gwiazd, opierają swoje social media na prezentacji latorośli.
Jestem od tego, żeby im dawać wzorce odróżnienia dobra i zła. To nie są jakieś małpki, żeby ich pokazywać. Ja nie rozumiem tego, jak ludzie na dzieciach robią kontent - stwierdził zniesmaczony.
Zwrócił uwagę na naruszanie prywatności małoletnich.
A może te dziecko by sobie tego nie życzyło? A może to jest jakaś prywatność? A może ci dorośli też powinni zrozumieć, że ten czas rodzinny, to jest ich czas, a nie ludzi z internetu. Ciężko - podsumował.
Ma rację?