Skolim spóźnił się na koncert PONAD DWIE GODZINY: "Zero szacunku dla fanów". Zegarek za 65 tys. zł się nie sprawdził?
Skolim był zapowiadany jako jedna z głównych gwiazd Dni Jastrzębia-Zdroju. Jego piątkowy koncert, który pierwotnie miał się rozpocząć o godzinie 20:30, wystartował z ponad dwugodzinnym opóźnieniem. Część rozgoryczonej publiczności nie tylko wróciła do domu, ale też wyraźnie dała do zrozumienia, co sądzi o lekceważącym podejściu piosenkarza.
Trudno w tym momencie o znalezienie bardziej rozchwytywanego wykonawcy na polskiej estradzie niż Skolim. Samozwańczy "król latino" ochoczo przyjmuje zaproszenia na wszelkiego rodzaju dożynki, dni powiatów i święta kiełbasy, co zaowocowało ponad 500 (!) koncertami wpisanymi do jego tegorocznego grafiku. Permanentny brak czasu zrekompensuje mu solidny zastrzyk gotówki w postaci 11 milionów złotych, które łącznie trafią na jego konto.
W miniony piątek Skolim miał zagrać w trzech różnych miastach Polski, do czego zresztą zdążył już się przyzwyczaić. Zgodnie z rozpiską występów najpierw pojawił się na imprezie zamkniętej w Wielkopolsce, po czym dotarł na dwa kolejne koncerty na Śląsku. Ci, którzy chcieli zobaczyć i usłyszeć go na scenie w Jastrzębiu-Zdroju mogli poczuć się srogo rozczarowani.
Doda jak taran WJEŻDŻA w Skolima. "Jakiś przedsiębiorca OD KIEŁBASY" (WIDEO)
Skolim zaliczył ogromne spóźnienie
Występ twórcy przeboju "Wyglądasz idealnie" planowo miał rozpocząć się o godzinie 20:30. Na tamtejszym stadionie miejskim czekało na niego tysiące fanów, którzy usłyszeli, że będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Ostatecznie gwiazda wieczoru dotarła na miejsce przed godziną 23.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim i jego zegarek za ponad 65 tysięcy zł wynurzają się z FURY ZA PONAD MILION ZŁ. Widać, że biznes się kręci? (ZDJĘCIA)
Zachowanie Skolima zostało wypunktowane w licznych komentarzach na stronie facebookowej Jastrzębia-Zdroju. Pomimo napiętej atmosfery i ponad dwóch godzin oczekiwania frekwencja dopisała, a niektórzy wręcz zwracali uwagę na tłok pod sceną i trudności w przemieszczaniu się między sektorami.
Żenada! Miał być o 20:30. Zero szacunku dla swoich fanów, brak słów; 2,5 godziny opóźnienia. Porażka, nie artysta; To jest ten poziom wywalenia na fanów... robi dwa, trzy koncerty w jeden dzień, spóźnia się dwie godziny bez żenady i próbuje zwalić na sytuację na drodze; Woda sodowa zaczyna uderzać; Szkoda, że go nie obrzucili pomidorami - czytamy w gąszczu negatywnych wpisów.
Z oczywistych względów część uczestników zrezygnowała z czekania i wróciła do domu. Też byście tak zrobili?