Stanisław Soyka zmagał się z nieuleczalną chorobą. "Najpierw miałem halucynacje, a potem wylądowałem w szpitalu"
Stanisław Soyka zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Nagła śmierć artysty, od której właśnie mija rok, zszokowała Polaków. Nie jest tajemnicą, że muzyk żył z nieuleczalną chorobą, której skutkiem ubocznym była otyłość. O zmaganiach ojca opowiedział w wywiadzie jego syn Antoni.
Właśnie mija rok, odkąd zmarł Stanisław Soyka tuż przed koncertem, który miał dać w ramach festiwalu w Sopocie. Artysta sam wielokrotnie mówił o poważnych trudnościach ze zdrowiem, z którymi przyszło mu się mierzyć. W wywiadach wspominał, że lekarze kilka lat temu wykryli u niego cukrzycę typu 2, a oprócz tego cierpiał na POChP, czyli przewlekłą obturacyjną chorobę płuc.
Artysta nie ukrywał, jak objawiało się jego pogorszenie zdrowia. Jak wspominał artysta, na POChP "pracował" przez 40 lat, "paląc z dziką pasją papierosy". W jednym z wywiadów z 2019 r. opisywał:
Znalazłem się na brzegu otchłani, najpierw miałem halucynacje, a potem wylądowałem w szpitalu - wspominał o trudnym epizodzie związanym z chorobą.
WIDEO
Marysia Jeleniewska komentuje swoją znajomość z Tomkiem Fornalem. "Kojarzymy się z tej sytuacji" (WIDEO)
Wielu ludzi nie jest świadomych, jak poważna i często występująca jest przewlekła obturacyjna choroba płuc. W Polsce POChP należy do najczęstszych przyczyn zgonu.
POChP charakteryzuje się przewlekłym kaszlem, dusznościami, zadyszką oraz stopniowo postępującą niewydolnością oddechową, co drastycznie wpływa na komfort życia. Leczenie tej choroby ma charakter objawowy, wspiera chorego w łagodzeniu symptomów, ale nie pozwala jej całkowicie wyleczyć.
Syn Stanisława Soyki rozprawia o problemach zdrowotnych ojca
Stanisław Soyka przez lata koncertował, nagrywał i niemal do końca pozostawał aktywny zawodowo. W rozmowie ze Światem Gwiazd jego syn pokazał jednak mniej znaną stronę życia muzyka. Antoni przez lata wspierał ojca, pracując z nim na scenie, a tym samym stając się świadkiem jego zawodowych i osobistych wyzwań. Kilka lat temu Soyka zakończył koncertowanie, aby skupić się na zdrowiu, ale mimo wysiłków otyłość pozostawała nierozwiązanym problemem.
Ta otyłość była taką jego przewlekłą chorobą. Chyba w ogóle od młodości - przyznał Antoni, opowiadając o tym, jak problem ten wpływał na życie jego ojca. Mierzył się z tym całe życie i bardzo to było dla niego ciężkie, bo otyły człowiek wcale nie chce być otyły. To nie jest tak, że jemu jest tak super.
Stanisław Soyka był człowiekiem pełnym energii i mocnym fizycznie, lecz nadwaga stale go osłabiała. Życie zawodowe muzykowi do końca nie ułatwiało walki z przewlekłymi problemami zdrowotnymi.
Ojciec był raczej zdrowy. Był takim mocnym bykiem. Był takim turem. Był silnym facetem, ale ta otyłość bardzo obciążała jego organizm - dodał syn muzyka.
Kiedy Stanisław Soyka zmarł 21 sierpnia ubiegłego roku na festiwalu w Sopocie, jego syn przebywał na wakacjach, daleko od wydarzeń w Operze Leśnej. Antoni wspomina te chwile z ogromnym bólem i często zastanawia się, czy mogło być inaczej.
Jak czasami sobie pogdybam na ten temat, to powiedziałbym, że gdyby był szczupły, to by jeszcze żył. Gdyby trafił jak Cristiano Ronaldo na jakichś supertrenerów, którzy by go zmobilizowali - rozważał Antoni.
W Pudelku pracuję już od niemal sześciu lat. Wcześniej przez dwa lata zajmowałem się stylizowaniem. Moda zawsze była bliska memu sercu, jednak bezpośrednia styczność z show-biznesowym środowiskiem uświadomiła mi, że zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do pisania o "stylówkach" celebrytów, niż ubierania ich. Oprócz śledzenia branżowych dram jestem na bieżąco również z nowinkami ze świata kina.