Dorota R. która obecnie znajduje się w niemałych opałach prawnych z powodu promowania suplementów i przypisywania im leczniczych właściwości (pamiętacie "żelki na Hashimoto?) udowodniła po raz kolejny, że biologia nie jest jej mocną stroną. W jednym z wywiadów celebrytka z pełnym przekonaniem opowiadała o swoich nawykach żywieniowych i rzekomej diecie bezlaktozowej.
Jeżeli chodzi o sery to głównie bez laktozy, czyli te kozie, owcze. Lubię też zjeść sobie na przykład makaron bezglutenowy z jakimś sosem serowym, ale właśnie bezlaktozowym
Dla celebrytki sprawa jest bajecznie prosta: brak krowiego mleka w składzie równa się brak laktozy. No niestety - i tutaj jej wiedza biologiczna zderzyła się z faktami. Zadbała o to tiktokerka Zdrowostki, która z klasą wyjaśniła Dorotę R.
Doda o słynnej szarpaninie w toalecie z Agnieszką Szulim: "Powiedziała mi: "Z TWOIMI RODZICAMI TO DOPIERO POCZĄTEK"
Dorota R. wypunktowana przez tiktokerkę
Celebrytka została wywołana do tablicy przez tiktokerkę Zdrowostki, która postanowiła rzetelnie wyprostować wygłaszane przez nią bzdury. Internautka wyjaśniła, że laktoza to cukier mleczny występujący w mleku każdego ssaka (niezależnie od gatunku), a różnice w jego zawartości między mlekiem kozim, owczym a krowim są naprawdę niewielkie. Kluczowy jest za to sam proces produkcji nabiału: w serach niedojrzewających poziom laktozy zawsze jest wysoki (nawet tych kozich!), natomiast w serach dojrzewających, dzięki fermentacji i procesowi starzenia, zostają już tylko jej śladowe ilości
Także pani Dorota mogłaby spokojnie zrobić sobie makaron z grana padano, parmezanem, a nawet z goudą, bo nie tam praktycznie laktozy. No ale jak chce opowiadać takie rzeczy w internecie, to niby może, ale z drugiej strony chyba warto wiedzieć, że jeżeli ktoś mówi po prostu z pewnością siebie o rzeczach, o których myśli, że ma pojęcie, to wcale nie znaczy, że je ma. Bo nie ma
To co? Tytuł "Biologicznej Bzdury Roku" wędruje do Doroty R.?