W uniwersum Schreiber-Korczarowski trwa "postrozstaniowe MMA". Marysia gani Piotra, a ten pisał do innej: "Wciąż KOCHAM TĘ IDIOTKĘ"
Duet Schreiber-Korczarowski ponoć nie jest już razem w sensie romantycznym, ale w tym medialnym nic się nie zmieniło. Najwyraźniej uznali, że 2026 to będzie ich rok, bo postrozstaniowa saga trwa w najlepsze. Mamy nadzieję, że jeszcze nadążacie.
Wygląda na to, że Marianna Schreiber i Piotr Korczarowski nie są już razem, a tak przynajmniej twierdzą (ponoć już eks) partnerzy na Instagramie. Szybko poszło, bo dopiero co do siebie wrócili po tym, jak Marysia zarobiła z gaśnicy przed galą MMA od Lasuczity. A wszystko to tylko w styczniu, więc tempo narzucili sobie w tym roku zabójcze.
W uniwersum Schreiber-Korczarowski trwa wymiana ciosów
Jeżeli powoli gubicie się w rewelacjach z tego uniwersum, to nie jesteście jedyni, ale na szczęście sami bohaterowie dramy jeszcze nadążają. Marysia odpaliła się na Piotra za wiadomości, które wymieniał z inną kobietą, ten z kolei próbuje tłumaczyć, że to nic takiego i jego (ponoć już eks) przeinacza to, co naprawdę zaszło.
Jeżeli więc jesteście ciekawi, co dzieje się dalej - a skoro kliknęliście, to zapewne jesteście - to zapraszamy na ciąg dalszy. Zacznijmy od wpisu Piotra, bo ten nagle udostępnił na InstaStories urywki wiadomości z inną kobietą, w których pisał m.in., że "wciąż kocha tę idiotkę". Przyznajcie sami, romantyk z niego.
Nie byłem z nią, ale tęskniłem za nią! Czy tak rozmawia facet z kobietą, którą chce poderwać? Opowiadając jej, że tęskni i wciąż kocha swoją eks? Byłem wtedy ZAŁAMANY! Zresztą tak, jak teraz...
Maluba wprost o Mariannie Schreiber: "Poszła w świat patointernetu. Zostało jej mordobicie"
Na odpowiedź Marysi nie trzeba było długo czekać i w "postrozstaniowym MMA" wymierzono kolejne ciosy. A czy celne - oceńcie już sami.
Mam pytanie do kobiet. Jak byście to potraktowały, gdyby wasz narzeczony w niedzielę pisał do was: "Kocham cię, jesteś miłością mojego życia i tą jedyną", a w tę samą niedzielę, do innej kobiety, poznanej przez internet: "Nie, nie poznałem jeszcze tej jedynej. A ile masz lat, wzrostu?". No chyba tego się nie da wytłumaczyć, nieprawdaż?
Potem wjechały screeny, a po nich zrzut ekranu z InstaStories Piotra, które miało rzekomo szybciutko wyparować z jego profilu. Miała się w nim znaleźć wzmianka "pilnuj się k**wo".
I zamiast porozmawiać, cokolwiek, to wstawił wczoraj to. Ale usunął...
Na koniec Marianna publicznie pouczyła Piotra, żeby "kochał na serio". Nokaut.
Mężczyzna, z którym za 4 miesiące miałam brać ślub... Jeżeli kogoś kochasz, to kochaj na serio, ale po prostu nie udawaj, że to czujesz. Bo to krzywdzi bardziej niż SMS-y do innych dla podbudowania własnego ego.
Wierzycie, że to faktycznie koniec?