Walczący z glejakiem Adrian Szymaniak odezwał się po dłuższej przerwie: "ZMIOTŁO mnie do łóżka". Czeka go powrót do szpitala
Setki tysięcy osób trzymają kciuki i wspierają finansowo Adriana Szymaniaka. Były uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia" przyjął kolejną dawkę chemioterapii. Teraz postanowił opowiedzieć zatroskanym fanom o swoim stanie zdrowia.
Ponad pół roku temu Adrian Szymaniak usłyszał diagnozę glejaka IV stopnia po odczuwaniu intensywnych bólów głowy, z którymi zgłosił się do specjalisty. Na przestrzeni ostatnich miesięcy mężczyzna przeszedł już dwie skomplikowane operacje, radioterapię i chemioterapię, która dobiegła końca tuż przed wystawnym przyjęciem weselnym. Niestety, szczęście pary młodej nie trwało długo, bowiem niedługo później otrzymali niepokojącą wiadomość o wznowie guza.
W ostatnich tygodniach uczestnik 3. edycji "Ślubu od pierwszego wejrzenia" skoncentrował się na leczeniu nowotworu. W tym samym czasie jego żona, Anita Szydłowska-Szymaniak, pełniła rolę pośredniczki, wyjaśniając internautom, że jej ukochany "nie ma apetytu i sił, by rozmawiać". Po wielu dniach oczekiwania Adrian w końcu połączył się ze swoimi obserwującymi.
Skarbek otwiera się nt. choroby genetycznej i mówi o zabiegach beauty, którym poddała się w Korei. 5 godzin parzyli ją laserami
Adrian ze "ŚOPW" powoli odzyskuje siły
39-latek na wstępie podziękował za liczny odzew i wszystkie nadesłane wiadomości z życzeniami powrotu do zdrowia. Jak sam przyznał, wyciszył się w mediach społecznościowych na czas powtórnej chemioterapii.
Ostatnie 2 tygodnie po zakończonym drugim cyklu chemii podtrzymującej, jaką przyjąłem w lutym, zmiotło mnie to do łóżka. Przez ponad tydzień przesypiałem po 3/4 doby, ale już się zregenerowałem, wszystko jest w porządku. W przyszłym tygodniu mam kontrolny rezonans, natomiast na opis trzeba będzie chwilkę poczekać i wtedy będę wiedział, co w tej głowie się faktycznie dzieje
Adrian Szymaniak przekazał, że po przyszłym weekendzie będzie musiał ponownie stawić się w bydgoskim Centrum Onkologii celem przyjęcia kolejnej dawki chemioterapii. Póki co skupia się na czasie spędzanym z najbliższymi, który upływa im przede wszystkim na rodzinnych spacerach.
Mężczyzna dodał też na InstaStory, że ponownie padł ofiarą fake newsów na temat jego choroby, przekierowujących na strony nieznanego pochodzenia. Jak wspomniał, musiałby skierować sprawę na drogę cywilnoprawną, w związku z tym, że "policja z automatu nie widzi w tym nic złego" w świetle obowiązującego prawa. Bez ogródek przyznał, że obecnie nie ma na to ani ochoty, ani tym bardziej siły.