Wdowiec po rzekomej córce Freddiego Mercury'ego obiecuje opublikować ich WSPÓLNE ZDJĘCIA: "Uszanuję jej życzenie"
Wczoraj dotarły do nas smutne wieści o śmierci 48-letniej kobiety podającej się za córkę legendarnego wokalisty grupy Queen. Jej mąż zamierza potwierdzić ich pokrewieństwo za sprawą publikacji wspólnych fotografii oraz rzekomo podarowanych jej przez artystę dzienników.
Freddie Mercury był prawdziwym koneserem życia, królem rozrywki i organizatorem hucznych, ekstrawaganckich przyjęć, który, pomimo całej barwnej otoczki, nigdy nie afiszował się ze swoją prywatnością. O jego relacjach uczuciowych do dziś krążą legendy, lecz faktem jest, że utrzymywał bliskie stosunki zarówno z mężczyznami, jak i przedstawicielkami płci pięknej. Nie bez powodu to właśnie Mary Austin, partnerka wokalisty z czasów wczesnej dorosłości, a w późniejszych latach najbliższa przyjaciółka i powierniczka jego sekretów, nazywana jest prawdziwą miłością życia zmarłego w 1991 r. artysty.
74-letnia dziś Brytyjka przypomniała o sobie, kiedy w połowie ubiegłego roku zagraniczne media obiegła szokująca informacja dotycząca ukrywanej przez długie lata córki wokalisty zespołu Queen. Znająca go na wylot kobieta niemal natychmiast zaprzeczyła tej wersji. Z kolei autorka poświęconej mu biografii, Lesley-Ann Jones, twierdzi, że jego domniemana pociecha zgłosiła się do niej, potwierdzając ich zgodność genetyczną na podstawie dzienników Mercury'ego spisywanych przez jego ostatnich 15 lat życia. Wiele wskazuje na to, że już wkrótce ujrzą one światło dzienne.
Nazwisko Niemen przeszkadza jej w życiu. Nie jest w stanie wyżyć z tego, co zostawił jej ojciec
Freddie Mercury naprawdę doczekał się córki?
Kobieta podająca się za córkę legendy rocka do samego końca intensywnie pracowała nad albumem fotograficznym ukazującym jego prywatne oblicze. W tym celu postanowiła wykorzystać również ich wspólne ujęcia, które miały raz na zawsze zamknąć usta wszystkim niedowiarkom. Dzieło życia Bibi zamierza kontynuować jej mąż.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy zbierała zdjęcia i fragmenty notatek ojca, które potwierdzały to, o czym opowiedziała Lesley Ann Jones w książce. (...) To będzie rodzaj pamiętnika fotograficznego. Moja żona chciała, żeby cały dochód z jego sprzedaży został przeznaczony na rzecz oddziałów onkologii dziecięcej. Uszanuję jej życzenie
Wdowiec po rzekomej córce Freddiego Mercury'ego twierdzi, że Mary Austin doskonale wiedziała o jej istnieniu. Ze słów mężczyzny wynika, że nigdy nie puściła pary z ust, chcąc dotrzymać obietnicy złożonej swojemu przyjacielowi. Przekazał też, że to właśnie ona blokowała wydanie książki.
Każdego roku, począwszy od swoich 25. urodzin, Bibi pisała w marcu do pani Austin, aby złożyć jej życzenia urodzinowe. Jej listy zawsze pozostawały bez odpowiedzi. Nie wysyłała ich do Garden Lodge, czyli tam, gdzie fani wysyłają listy. Wysyłała je na adres firmowy pani Austin w Logan Mews przesyłką pocztową z potwierdzeniem odbioru. Otrzymywała je i nigdy nie odpowiedziała. Mimo to wciąż próbowała ją usprawiedliwiać
Przypomnijmy, że Bibi zmagała się z rzadkim nowotworem kręgosłupa. Wielokrotnie przeprowadzała się wraz z najbliższymi, by mieć dostęp do najlepszej opieki medycznej. Ostatnie lata życia spędziła we Francji. Mąż i dzieci 48-latki zgodnie z wolą zmarłej rozsypali jej prochy w Alpach Szwajcarskich.
Wielbiciele Freddiego Mercury'ego prawdopodobnie będą mieli możliwość zakupienia albumu w drugiej połowie roku. Zmarłej w ubiegłym tygodniu kobiecie zależało ponoć na uczczenie w ten sposób 80. urodzin gwiazdy.
Wierzycie w całą tę historię?