Widzowie "Euforii" nie kryją ZAŻENOWANIA scenami z Sydney Sweeney. "To już PRZESADA"
"Euforia" nigdy nie była serialem dla widzów o słabych nerwach, ale po najnowszym odcinku nawet część wiernych (przynajmniej do tej pory) fanów produkcji uznała, że Sam Levinson chyba zapędził się za daleko. W centrum zamieszania znów znalazła się Sydney Sweeney i jej bohaterka Cassie, której wątek w trzecim sezonie kręci się wokół tworzenia treści dla dorosłych.
Trzeci sezon "Euforii" miał być jednym z najbardziej wyczekiwanych powrotów w historii HBO, ale z odcinka na odcinek coraz częściej mówi się nie o fabule serialu, lecz o granicach, które jego twórcy konsekwentnie próbują przesuwać. Najnowszy epizod, zatytułowany "This Little Piggy" ("Ta mała świnka"), wywołał szczególnie gorącą dyskusję. Wszystko przez wątek Cassie Howard, granej przez Sydney Sweeney, która w tej odsłonie serialu próbuje zbudować popularność na platformie z treściami dla dorosłych. Widzowie coraz częściej zastanawiają się, czy wątek Cassie nie stał się już tylko pretekstem do kolejnych prowokacyjnych scen z udziałem bohaterki, w których funduje się jej upokorzenie ku uciesze widowni.
Izabella Miko potwierdza i zaprzecza plotkom o związkach z przystojniakami z Hollywood
Piąty odcinek otwiera dziewięciominutowa sekwencja, ukazująca Cassie tworzącą coraz bardziej kontrowersyjny "content" dla subskrybentów "niebieskiej platformy". Na ekranie oglądaliśmy postać Sweeney obijającą mikrofon o swój biust podczas nagrywania ASMR, ssącą palec u stopy, wkładającą mikrofon w miejsca intymne czy wykłócającą się ze swoją eksprzyjaciółką (a aktualnie menedżerką) Maddie o to, która z nich dostąpi zaszczytu napierdzenia do słoika.
Spore poruszenie w sieci wywołała również groteskowa scena, w której bohaterka przybiera gigantyczne rozmiary i terroryzuje Los Angeles niczym Godzilla lub inny potwór, kojarzący się raczej z katastroficznym kinem sci-fi. Część widzów natychmiast zaczęła doszukiwać się w tej komicznej sekwencji odniesień do bardzo specyficznych fetyszy (makrofilia), a w sieci pojawiły się głosy, że "Euforia" coraz mniej przypomina dramat psychologiczny, którym w dwóch pierwszych sezonach rzeczywiście była, a coraz bardziej festiwal skandalu dla samego skandalu.
Zobacz również: Fani "Euforii" ZNÓW się burzą. Zarzucają twórcom pogoń za tanią sensacją: "Reżyser wyraźnie NIE ZNOSI KOBIET"
Reakcje widzów na to, co zaserwował Sam Levinson, zdecydowanie nie były przychylne. Na Reddicie nie brakowało głosów, że sekwencja seksualizująca Cassie była zbyt długa, "męcząca" i zwyczajnie niepotrzebna. Niektórzy wprost zadawali pytanie, dlaczego Sweeney w ogóle zgadza się na granie takich scen. Pojawiły się też zarzuty wobec Levinsona, że zamiast w jakikolwiek sposób rozwijać wątek Cassie, coraz bardziej sprowadza jej historię niemal wyłącznie do publicznego upokarzania i erotycznych prowokacji.
Kontrowersje wokół wątku Cassie nie zaczęły się jednak dopiero od 5. odcinka. Trzeci sezon pokazuje bohaterkę, graną przez Sydney Sweeney, jako osobę próbującą "podbić" OnlyFans, ale robi to w sposób, który zdaniem osób działających w branży erotycznej, jest skrajnie przerysowany, a ponadto oderwany od realiów platformy.
Jest w tym dużo absurdalnych i karykaturalnych elementów. (...) Kazali jej robić tyle rzeczy, które nie są nawet dozwolone na OnlyFans, i już samo to jest irytujące: na przykład te zabawy w odgrywanie wieku (age-play), gdzie jest przebrana za dziecko w pieluszce
W podobnym tonie wypowiedziała się Maitland Ward, aktorka i twórczyni treści dla dorosłych.
To dodatkowo wzmacnia stereotyp, że osoby świadczące usługi seksualne nie mają moralnego kompasu i zrobią wszystko dla pieniędzy
Ward uznała, że scenarzyści pokazali pracę Cassie bardziej przez pryzmat własnych fantazji niż jako próbę rzetelnego opowiedzenia o realiach branży erotycznej.
Twórcy serialu wcześniej próbowali tłumaczyć, że przerysowanie towarzyszące wątkowi Cassie jest celowe.
Zawsze chcieliśmy wspiąć się na kolejny poziom absurdu
Operator Marcell Rév mówił z kolei o próbie połączenia estetyki platform erotycznych z charakterystycznym wizualnym językiem "Euforii".
Zobacz także: Tak styliści "Euforii" wystroili bohaterki serialu NA ŚLUB. "Równie dobrze mogły przyjść nago" (ZDJĘCIA)
Wyjaśnienia (a właściwie ich brak) nie przekonały w zasadzie nikogo, a już na pewno nie osoby, które uważają, że serial HBO nie rozbraja stereotypów, tylko je wzmacnia.
Oglądacie?