Zagraniczne media piszą o śmierci Magdaleny Majtyki. Zwracają uwagę na jeden szczegół
Zagadkowa śmierć Magdaleny Majtyki nie przestaje przyciągać uwagi mediów, w tym także zagranicznych. Co piszą?
W środę 4 marca Magdalena Majtyka, aktorka znana z seriali "Na Wspólnej" i "Pierwsza miłość", ostatni raz była widziana publicznie. W piątek w południe media poinformowały o jej zaginięciu, a mąż Magdy, Piotr Bartos, zamieścił w mediach społecznościowych apel o pomoc i nagłaśnianie sprawy.
Kilka godzin później odnaleziono samochód, którym poruszała się aktorka. Pojazd znajdował się na leśnej drodze w Biskupicach Oławskich i był uszkodzony. 6 marca policja potwierdziła, że znaleziono ciało Majtyki.
Z przykrością potwierdzamy tragiczną informację, że zaginiona 41-letnia Magdalena Majtyka nie żyje
Do tej pory nie wyjaśniono, dlaczego jej samochód zjechał na odosobnioną drogę. Śledztwo w sprawie śmierci prowadzą wrocławska policja i prokuratura, które starają się ustalić wszystkie okoliczności tragedii. Rodzina aktorki pozostaje w stałym kontakcie z organami ścigania, koncentrując się przede wszystkim na wsparciu najbliższych.
Sprawą zainteresowały się także brytyjskie media, które w swoich artykułach analizują możliwe scenariusze wypadku oraz zastanawiają się, czy śledztwo prowadzone było w pełni rzetelnie. Reporterzy podkreślają konieczność dokładnego zbadania wszystkich okoliczności zdarzenia. Publikacje w takich tytułach jak "Daily Star" czy "The Sun" zwracają uwagę na nietypowy charakter śmierci aktorki, który wywołał szerokie komentarze.
Ukochana gwiazda telenoweli znaleziona martwa w lesie kilka dni po tym, jak wyszła, by spotkać się z dawną koleżanką
Opel Corsa został zauważony na odludnej drodze prowadzącej do gęstego lasu w pobliżu Biskupic Oławskich w południowej Polsce. Najwyraźniej samochód uderzył w drzewo i został porzucony. Zaledwie 24 godziny później ciało Majtyki znaleziono około 200 metrów dalej w lesie. Uważa się, że funkcjonariusze zbagatelizowali obrażenia odniesione w wypadku jako przyczynę śmierci
Śledzicie tę sprawę?