Michał Wiśniewski i Mandaryna byli jedną z najgłośniejszych par polskiego show-biznesu początku lat 2000. Ich związek, zwieńczony pamiętnym ślubem w lodowej scenerii, zakończył się rozwodem w 2006 r. Dwie dekady później byli małżonkowie postanowili jednak dać sobie kolejną szansę.
WIDEORomantyczna Mandaryna o powrocie do Wiśniewskiego: "Zamknęliśmy oczy, otworzyliśmy je i jesteśmy w 2005 roku"
Początkowo pojawiały się głosy, że ich ponowne zbliżenie może być jedynie zabiegiem promocyjnym. Z czasem para zaczęła jednak coraz śmielej okazywać sobie uczucia i otwarcie mówić o odbudowywaniu relacji. Powrót Wiśniewskiego do Mandaryny wzbudził tym większe emocje, że jego piąta żona Pola sugerowała, iż wszystko mogło zacząć się jeszcze przed definitywnym końcem ich małżeństwa.
Mandaryna rozpływa się nad Michałem Wiśniewskim. Słodko?
Kolejne tygodnie mijają, a miłość Mandaryny i Michała Wiśniewskiego kwitnie. Marta wyjątkowo mocno otworzyła się na temat tego uczucia w nowej "Vivie!". Przyznała, że choć znają się z Michałem od 30 lat, dziś właściwie odkrywają się na nowo.
Podkreśliła również, że ogromną rolę w ich ponownym zbliżeniu odegrały dzieci, Xavier i Fabienne.
Trochę się z nas podśmiewają, że zdecydowaliśmy się wrócić do siebie, kiedy oni już są dorośli. Nie pamiętali swoich rodziców, gdy byli razem. Więc to jest dla nich nowa sytuacja. Nowa, ale fajna. Myślę, że jest im miło patrzeć na rodziców, którzy są ze sobą blisko
Tancerka nie ukrywa, że tym razem ich relacja wygląda zupełnie inaczej niż przed laty. Jak przekonuje, oboje mają za sobą wiele doświadczeń, niczego nie muszą już sobie udowadniać i w pełni akceptują swoje zawodowe życia. Mandaryna przyznała nawet, że - wbrew temu, co mogłoby się wydawać - to właśnie Michał wnosi do jej codzienności spokój.
Dobrze się znamy, ale odkrywamy się na nowo. I to jest dla nas fascynujące. My się znamy 30 lat! Szmat czasu i kawał życia. Przez chwilę byliśmy bardzo blisko. Potem byliśmy bardzo daleko, nawet nie spoglądając w swoją stronę. A teraz mamy dojrzałą relację i dojrzałe uczucie. Nikt nikomu nie musi niczego udowadniać. Nie musimy oddzielać Marty Wiśniewskiej od Mandaryny ani Michała od lidera Ich Troje. Mogę być Martą i Mandaryną jednocześnie ze stuprocentową akceptacją z jego strony. Dokładnie wiem, co Michał czuje, wychodząc na scenę, robiąc zdjęcia z fanami czy spotykając się z ludźmi, bo ja czuję to samo. I nigdy, przenigdy nie będę miała o to pretensji ani nie będę o to zazdrosna. W innych relacjach, przynajmniej w moim przypadku, często było to źródłem konfliktów. Każdy chciał oddzielić Mandarynę od Marty. Zaskoczę cię, ale Michał wprowadza w moje życie dużo spokoju
Marta nie zamierza jednak składać wielkich deklaracji dotyczących przyszłości. Zamiast tego razem z Michałem chce skupić się na tym, co dzieje się między nimi obecnie. Swojego ukochanego nazywa zresztą żartobliwie "nowym starym chłopakiem", a ich uczucie - "nową starą miłością".
Jest na maksa kolorową postacią, spontaniczną, szaloną, niesamowitą, ale ma też w sobie męską dojrzałość. (...) Poza tym naprawdę chcemy, żeby się udało. Jesteśmy w zupełnie innym miejscu w życiu. Dużo o sobie wiem i myślę, że Michał tak samo. Nic nie musimy, wszystko możemy. Czas pokaże, czy to się uda. Zabawne… Patrzę na tego mężczyznę i myślę: Boże, to jest mój nowy stary chłopak. Nowa stara miłość. Czuję się jak żona marynarza, której mąż po 20 latach na stałe przybił do portu. Nie żyjemy przeszłością. Nie wybiegamy zbyt daleko w przyszłość, bo życie i tak wszystko zweryfikuje
Słodko?