Agnieszka Hyży podsumowuje urlop z mężem i przekonuje: "Pary, które wyjeżdżają razem na wakacje, wracają bardziej zakochane"
Agnieszka Hyży pochwaliła się całą sesją zdjęciową z luksusowych wakacji na rajskich Malediwach. "Pary, które wyjeżdżają razem na wakacje, wracają bardziej zakochane" - twierdzi. Zgadzacie się z nią?
Agnieszka i Grzegorz Hyży niedawno pojechali na wakacje i... niewinną wycieczką na piękne Malediwy udało im się rozkręcić gigantyczną dramę. Para zdecydowała się na wyjazd tylko we dwoje - to znaczy bez dzieci - co momentalnie rozpaliło internet do czerwoności.
Para ma razem czteroletniego synka Leona, ale ich rodzina jest znacznie większa. Oboje mają bowiem dzieci z poprzednich związków - Grzegorz wychowuje Wiktora i Alexandra, a Agnieszka jest mamą córeczki Marty. Po narastającej fali krytyki Agnieszka i Grzegorz postanowili w końcu przerwać milczenie i w dość gorzkich słowach odnieśli się do całego zamieszania, podkreślając, że to nie jest luksus ani fanaberia oraz, że dorośli ludzie mają prawo do sam na sam.
Rajski urlop dobiegł jednak końca, a Agnieszka Hyży wrzuciła ostatnią porcję wakacyjnych fotek z egzotycznego końca świata. Je również opatrzyła wymownym komentarzem.
No dobra, to byłoby na tyle. We are back [ang. - jesteśmy z powrotem]. Dla rodziny, dla pracy, dla… zimy. Ten nasz romantyczny eskape ma nawet papiery, bo: pary, które wyjeżdżają razem na wakacje, wracają bardziej zakochane, bardziej zadowolone z relacji i bardziej… sklejone emocjonalnie. Badania sugerują też, że nie chodzi o sam wyjazd, tylko o doświadczenia, decyzje i śmiech, które dzieją się pomiędzy pierwszą oliwką a ostatnim mango. Brak bodźców z kategorii "praca", "kto odbierze dzieci?" i "zrób zakupy" sprawia, że nagle zauważamy, że małżeństwo to całkiem fajny projekt, zwłaszcza, kiedy w tle szumi ocean, a jedyną presją jest: "dobrze wysmaruj mi plecy, żebym się nie spalił/spaliła…". Czy mężowie, którzy zabierają żony w tropiki, są szczęśliwi? Z badań wynika, że tak. A żony jeszcze bardziej.
Oprócz zdjęć z Malediwów Agnieszka Hyży zaserwowała również widzom porcję psychologiczno-relacyjnego coachingu.
A potem oboje wracają trochę bardziej "my" niż "ja + ty". I chyba o to też chodziło w tym wszystkim: o dobre otwarcie roku, o czas, który nie ucieka, tylko zostaje pod skórą. Fajnie jest wybrać sobie chłopaka na męża, który ma podobne tempo do odpoczywania i podobną filozofię relaksu. To dobry początek. Taki, który robi miejsce na resztę…