Agnieszka Hyży przytoczyła historie osób, które, podobnie jak ona, zostały odurzone pigułką gwałtu: "Chce się płakać i krzyczeć"
Agnieszka Hyży podzieliła się wstrząsającą historią ze swojego życia, kiedy wypiła napój z rozpuszczoną pigułką gwałtu. Po publikacji emocjonalnego postu zaczęły odzywać się do niej panie, które również mają za sobą tak trudne przejścia. Niestety, w odróżnieniu do prezenterki, wiele z nich doświadczyło najgorszego.
Agnieszka Hyży dociera ze swoim przekazem do prawie 180 tysięcy obserwujących na Instagramie. Czasami udostępnia na swoim profilu zdjęcia z rodzinnych wakacji, innym razem pokazuje, jak wypoczywa z mężem podczas urlopu tylko we dwoje, lecz w dużej mierze dzieli się swoimi przemyśleniami na głośne obecnie tematy. W tym tygodnu opublikowała obszerny post dotyczący ciemnych stron prowadzenia mediów społecznościowych, a tym samym wystawiania się na afisz.
ZOBACZ: Agnieszka Hyży rozprawia o "REZYGNOWANIU z Instagrama": "To prawda, o której rzadziej się pisze"
Olbrzymim echem w sieci odbił się jej sobotni wpis, w którym po raz pierwszy wyznała, że padła ofiarą pigułki gwałtu. Do tej potwornej sytuacji doszło wiele lat temu podczas spotkania paczki znajomych z liceum w Katowicach. Agnieszka sięgnęła po pozostawiony na barze napój, po wypiciu którego w jednej chwili ścięło ją z nóg. Dopiero po 3 godzinach odzyskiwania świadomości udało jej się skontaktować z rodzicami, którzy natychmiast odebrali ją z klubu. Szczęście w nieszczęściu, że osoba, która wsypała jej niebezpieczną substancję do szklanki, nie wyrządziła jej żadnej krzywdy.
Zderzenie ze ścianą systemu, lekarka patrzy mojej mamie w oczy i mówi, że jestem "naćpana". Kiedy mama odpowiada: "Moja córka nie bierze narkotyków", słyszy tylko: "Każdy rodzic tak mówi". Pomoc była niewielka. Odesłali nas do szpitala. Podobno leżałam na sali z pijanymi ludźmi zabranymi z ulicy, pod kroplówką, bez większego zainteresowania. Rano, po konsultacji ze znajomymi lekarzami, rodzina zabrała mnie na własne żądanie do domu. Pierwsze 24 godziny praktycznie przespałam. Budziło mnie tylko picie wody. Mama do dziś wspomina zapach pokoju, jakby chemia wychodziła ze mnie każdą komórką ciała. Po 48 godzinach sama czułam na skórze ostry, octowy zapach. Szorowałam się pod prysznicem przez godzinę
Agnieszka Hyży mocno zaangażowała się w temat ofiar gwałtu
Prowadząca "Halo, tu Polsat" nie mogła pozostać obojętna na historie innych kobiet, które cały czas docierają na jej skrzynkę odbiorczą.
Zasypujecie mnie setkami wiadomości. Historiami, od których włos jeży się na głowie. Takimi, po których chce się płakać i krzyczeć: jak to w ogóle możliwe? Traumy. Przestępstwa. Milczenie. I historie, w których słowo "gwałt" odmieniane jest przez wszystkie przypadki ,a mimo winy… nie ma kary. Ci ludzie znaleźli w sobie odwagę, żeby powiedzieć prawdę. Dziś oddają swój głos dalej, żeby inni już nie musieli milczeć
Agnieszka Hyży zaznaczyła, że autorzy wszystkich udostępnionych na jej profilu wiadomości, wyrazili zgodę na publikację treści. Jedna z nich dotyczy mieszkanki południowej Polski, która obudziła się obok obcego mężczyzny po imprezie integracyjnej, której przebiegu nie była w stanie odtworzyć. Nie mogąc wybaczyć samej sobie, zerwała zaręczyny z partnerem i podjęła terapię, którą kontynuuje po dziś dzień.
Niezwykle poruszające opowieści podesłały nie tylko same ofiary, ale również ich rodzice. W udostępnionej przez gwiazdę Polsatu serii zdjęć znajdziemy też wyznania panów, również odurzonych pigułką gwałtu. Jak sama przyznała, "to tylko mały procent historii", natomiast część z nich nie nadaje się do publicznego pokazania z uwagi na ich drastyczność.