Temat emerytur znanych i lubianych od lat rozpala wyobraźnię Polaków. Podczas gdy rodzime gwiazdy estrady prześcigają się w narzekaniu na niskie świadczenia z ZUS-u, mogłoby się wydawać, że byli przywódcy kraju nie muszą martwić się o finanse. Nic bardziej mylnego. Rzeczywistość bywa brutalna nawet dla byłych lokatorów Pałacu Prezydenckiego.
ZOBACZ: Qczaj o dopłatach do emerytur artystów. "NIE WSZYSCY ARTYŚCI TO NARKOMANI I ALKOHOLICY" (WIDEO)
WIDEOKuba Badach o emeryturach dla artystów
Aleksander Kwaśniewski narzeka na emeryturę. Ile dostaje?
Aleksander Kwaśniewski, który urząd prezydenta piastował przez dwie kadencje, już od dłuższego czasu pobiera tzw. emeryturę prezydencką. Świadczenie to wynosi 75 procent wynagrodzenia zasadniczego urzędującej głowy państwa. Obecnie przekłada się to na ponad 14 tysięcy złotych brutto miesięcznie, czyli około 11-12 tysięcy "na rękę".
Choć dla przeciętnego Polaka taka kwota wciąż pozostaje w sferze marzeń, dla 71-letniego Kwaśniewskiego to wciąż za mało. W jednym z wywiadów były prezydent wprost pożalił się na swój los, tłumacząc, że przy "dużej rodzinie" taka kwota po prostu nie wystarcza na pokrycie wszystkich potrzeb.
Powiedzmy sobie: i tak nam ta płaca dla byłych prezydentów wzrosła i to jest w tej chwili ok. 12 tys. zł, które oczywiście trzeba opodatkować itd. No, ale to nie są kwoty, które - jak ma się dużą rodzinę - mogą wystarczyć, więc oczywiście, że trzeba zarabiać. Ja zarabiam i jakoś muszę sobie dawać radę
Były prezydent dorabia do domowego budżetu, jeżdżąc po świecie z wykładami.
ZOBACZ: Od Białego Domu po Pałac Prezydencki w Warszawie. Rozwiąż QUIZ i spróbuj rozpoznać pierwsze damy!
Na jaką emeryturę może liczyć Jolanta Kwaśniewska?
Na jakie świadczenia może natomiast liczyć Jolanta Kwaśniewska? Pierwsza dama, która uczyła Polki, jak jeść ptysia, przez dziesięć lat prezydentury męża sama opłacała składki. Dzisiaj z ZUS-u otrzymuje około 3 tys. złotych. Na szczęście, mimo "skromnych" państwowych przelewów, małżeństwo Kwaśniewskich raczej nie musi polować na promocje w dyskontach. Kiedy stolica zaczyna ich męczyć, uciekają do swojej imponującej, 20-hektarowej posiadłości na Mazurach.
Gdy natomiast zamarzy im się odrobina wielkiego świata, pakują walizki i lecą na zagraniczny urlop. Czasami zabierają ze sobą córkę i zięcia.
Faktycznie mają aż tak źle?