Andziaks i Luka krótko o "aferze telefonowej" z Charli. "Wszystkim KIJ DO TEGO, jak wychowujemy dzieci"
Andziaks i Luka nagrali sesję Q&A, w której odpowiadają na frapujące widzów pytania. Influencerzy postanowili też wyjaśnić sprawę "prezentu od braciszka" - telefonu, który ich pięcioletnia córka Charli dostała z okazji narodzin nowego członka rodziny. Wybrnęli?
Andziaks na początku stycznia urodziła synka. Chłopiec ma na imię Franco, co para influencerów zdradziła relatywnie niedawno. Właściwie odkąd Angelika z Luką ogłosili drugą ciążę, w internecie krążyło wokół niech wiele kontrowersji. Para często jest krytykowana za sharenting - film z porodu ich starszej córki Charlotte był pierwszym takim w historii polskiego YouTube'a i nie da się ukryć, że zapoczątkował trend. Mały Franco nie był na świecie nawet kilka godzin, ale i tak znalazł się na fotce ze szpitala. Wkrótce później film z jego porodu również trafił do sieci.
Andziaks za urodzenie synka dostała od Luki dwie torebki za kilkadziesiąt tysięcy złotych, natomiast Charlie, jako dzielna starsza siostra, również otrzymała prezent. Nie od mamy, nie od taty, a od... małego braciszka. Franco "podarował jej" różowego iPhone'a 16. Na stronie producenta podstawowa wersja tego modelu kosztuje 3499 zł.
Andziaks kupi dom w Dubaju? "Takie posiadłości kosztują"
Andziaks i Luka tłumaczą się z kupienia Charli iPhone'a
Luka zaznaczył, że poruszają ten temat, ponieważ muszą się do niego odnieść - jego zdaniem padło na ten temat zbyt wiele słów i oni sami również chcą się wypowiedzieć. Andziaks wyraźnie była zdenerwowana i podchodziła do tej krytyki bardzo emocjonalnie.
Charli jeszcze nie odpaliła tego telefonu, bo o nim zapomniała - wypaliła na samym początku. Dalej dodała, że dziewczynka ma w ciągu dnia tyle zajęć, że w ogóle nie myśli, żeby bawić się telefonem. Podkreśliła, że to nie był prezent, który miał sugerować, że ma się teraz czym zająć, kiedy rodzice poświęcają czas małemu dzidziusiowi.
Wszystkim kij do tego, jak wychowujemy dzieci!
Temat kontynuował Luka. Influencer zaczął wyliczać, jakie jeszcze elektroniczne urządzenia posiada Charli.
To dziecko ma dwa iPady, ma Apple'a, czyli jak ktoś powiedział telefon za kilka tysięcy, to dokładnie takie same ma, chyba nawet droższe tablety
Wtedy wtrąciła się Andziaks. Wiesz, że on był najtańszy z całej tej linii jakby, [...] kupowaliśmy najstarszy który był, różowy - dodała.
Dalej Luka odpalił się na kwestie wychowania dzieci i uznał, że internauci nie mają prawa wypowiadać się na ten temat - że mogą krytykować ich za puszczanie dziecku bajek, ale nie za zakup telefonu.
Ten telefon jest prezentem tak naprawdę dla mnie. My w czasie samochodu jedziemy sobie jedziemy, rozmawiamy i nagle Charli pyta: "tata, dasz mi bajkę?". I ja na początku dawałem jej swój telefon, ale wiadomo jak ludzie w tych czasach, jestem uzależniony od telefonu [...] i szkoda było mi jej dawać.
Influencer powiedział, że Charli ze względu na to, znalazł swój stary telefon i w samochodzie dziewczynka bawiła się tą "zapasówką".
Po co kupować nowy, jak jest stary? Bo mamusia obiecała. I to jest nasza wewnętrzna sprawa.
Internauci w komentarzach są bezlitośni dla Andziaks i Luki.
Z telefonem nie chodziło o to, że go w ogóle dostała, tylko ZA CO go dostała, czyli za urodzenia brata; Abstrahując od samego telefonu, tłumaczenie zarzutu o cenę prezentu tym, że dziecko ma już więcej równie drogich gadżetów, to jest jakiś inny wymiar absurdu; Jezu, ale Was odkleiło, bardziej niż kiedykolwiek - piszą.
Co o tym myślicie?
Zobacz: Andziaks cieszy się, że schudła po ciąży, a JEJ MĄŻ NAMAWIA JĄ NA SIŁOWNIĘ. Miesiąc po porodzie...