Rusin kocha pieski... Norek - nie!

Nosi futro z 55 obdartych ze skóry zwierząt i martwi się losem psa. Dziwne?

Obraz

Shar Pei Kingi Rusin imieniem Ginger, omal nie przeniósł się ostatnio na tamten świat. Przez długi czas nikt nie mógł się domyślić, na co choruje, a pies tymczasem marniał w oczach. Nie pomagały żadne lekarstwa, weterynarze byli bezradni. W końcu Rusin wpadła na pomysł, żeby zasięgnąć porady u właścicielki hodowli, z której pochodzi Gigner.

_**Pies Kingi ma alergię**_ - mówi znajoma prezenterki tygodnikowi Świat i ludzie. Najgorsze jest to, że trudno było stwierdzić, na co jest uczulony. Hodowczyni zasugerowała, by Kinga pozbyła się z domu wszelkich chemicznych środków czyszczących.

Od czasu gdy to zrobiła, pies jest całkowicie zdrowy.

Cieszymy się. Ale bawią nas te podwójne standardy w traktowaniu zwierząt. Wzruszanie się nad chorym pieskiem i odkażanie dla niego domu, podczas gdy w szafie ma się futro z 55 norek, obdartych żywcem ze skóry.

Obraz
© Agencja My Photo
Obraz
© Agencja My Photo
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą