Życie Skrzyneckiej to taki obciach...
"Królowa pasztetów" i trener fitness...
Znacie bardziej "przypałowe" połączenie? W dodatku nawet ich ubiór nie maskuje tego, kim są.
Czuć pasztet na kilometr.
A miała tak przystojnego, ułożonego męża... Czy Skrzynecka zdaje sobie sprawę z tego, jak wielki błąd zrobiła, wybierając mięśniaka?