Natalia Siwiec od jakiegoś czasu regularnie pojawia się w studio Dzień Dobry TVN. Opowiadała już o tym, jak to jest być "żywym mięsem" we Włoszech, teraz natomiast wzięła udział w dyskusji o największych "fuck-upach". Tuż po nagraniu rozdawała autografy i pozowała do zdjęć z fanami. Pojawiła się w czarnych, długich kozakach na szpilce, krótkim płaszczyku z kapturem, którego nie zdjęła ani na chwilę. Nie chciała współpracować z paparazzi, a w drodze do samochodu zajęła się rozmową przez telefon. Tuż przy BMW jej męża coś ją bardzo rozbawiło.
Atak śmiechu Siwiec na ulicy
Wychodząc z TVN-u udawała, że nie zwraca uwagi na paparazzi...