Bart Pniewski o trudnej relacji z córką Nicol: "Nie mieliśmy najlepszego czasu..."
Nicol Pniewska wyznała niedawno, że jej ojciec bywa wymagający i nie ma z nim najlepszej relacji. Teraz Bart Pniewski przerywa milczenie i przedstawia swoją wersję wydarzeń.
Nicol Pniewska w rozmowie z Małgorzatą Rozenek w podcaście "Bez maski" opowiedziała o swojej relacji z ojcem. 21-latka przyznała, że przez lata praktycznie nie czuła jego obecności. Jak wspominała, Bart był skupiony głównie na pracy i rzadko znajdował dla niej czas. Pniewska sugerowała, że prawdziwą nić porozumienia zaczęli budować dopiero wtedy, gdy weszła do jego świata zawodowego. To właśnie praca stała się ich wspólnym językiem.
Nie mamy relacji ojciec-córka, tylko mamy bardziej relacje jak kumple z pracy. To jest bardzo przykre. [...] Moim jedynym wspomnieniem jest to, że tata zabrał mnie raz do kina i raz kupił mi zestaw, gdzie można robić lody z plasteliny, i faktycznie siedział obok mnie, jak to robiłam. To są jedyne dwa wspomnienia. Wiadomo, jeździliśmy czasem na wakacje, ale on zawsze był w telefonie. [...] Przez to, że jest pracoholikiem, on umie rozmawiać tylko przez pracę. Musiałam zacząć pracować, żeby mieć z nim wspólny temat. To jest przykre
Bart Pniewski wbija szpilę Edycie Górniak! Padły mocne słowa
Po medialnym zamieszaniu Bart Pniewski - stylista i kolekcjoner mody - zdecydował się postawić sprawę jasno. W rozmowie z "Super Expressem" nie zaprzecza, że jest wymagający. Wręcz przeciwnie. Oto, co on miał do powiedzenia na temat relacji z córką.
Ja od wszystkich, którzy mnie otaczają, wymagam dużo. Żyjemy w świecie, w którym jeżeli nie będziemy od siebie wzajemnie wymagać, to nic w życiu nie zrobimy fajnego. Natomiast kocham ją najmocniej na świecie i wszystko, co w życiu robiłem i robię dalej, to chcę, żeby było jej w życiu dobrze
Zobacz też: DRAMAT córki milionera Nicol Pniewskiej. Sama musiała przeprowadzać się ze swojego apartamentu w Monako
Bart Pniewski wymaga najpierw od siebie, a dopiero potem od innych
Pniewski zaznacza, że nie jest typem ojca, który wymaga bez pokrycia. Według niego wszystko zaczyna się od własnych wysokich standardów.
Przede wszystkim wymagam od siebie, bo jeżeli wymagasz, od siebie dopiero wtedy masz prawo wymagać od innych. Natomiast jestem wręcz przekonany, że nie wymagam za dużo. Nie wymagam za dużo, uważam, że żyjemy w takich czasach, w których niestety nie możemy spocząć na laurach
Najwięcej emocji wzbudził jednak sposób, w jaki relacja ojciec-córka została ukazana w programie. Bart nie ukrywa, że jego zdaniem obraz rodzinnych więzi nie jest do końca zgodny z rzeczywistością. Przyznał jednak, że w ostatnim czasie ich relacje były nieco gorsze.
To wszystko też tak do końca nie wygląda, jak to zostało troszeczkę przedstawione. Wiadomo, że w mediach wszystko wygląda czasami inaczej. My z Nicol też w ostatnim czasie nie mieliśmy najlepszego czasu, ale to nie tylko między nami. Ogólnie dużo się dzieje... To jest stres, natomiast zawsze byliśmy kochającą się rodziną i jesteśmy do dzisiaj
Ojciec Nicol zwraca też uwagę na coś, co - jego zdaniem - często wydaje się umykać internautom, a mianowicie wieloletnie wsparcie, które zapewniał córce na każdym etapie jej rozwoju.
Ja byłem z Nicolą od początku jej dążenia w karierze. Byłem na każdym planie zdjęciowym, brałem czynny udział, w spełnianiu jej marzeń, w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. To ja byłem tą osobą, która latała do niej co chwila, żeby ją tam wspierać, jak była w szkole, więc to nie wszystko tak wygląda, jak media to przedstawiają - jak zostało to może powiedziane. Ona też jest młodą dziewczyną, więc też myślę, że nie wszystko mówi tak, jakby to chciała powiedzieć. Kochamy się nad życie, to jest moja gwiazdka, zresztą tak jak Xavier to są dwie moje gwiazdki, moja partnerka i dla nich żyję, a że wymagam, wymagam i zawsze będę