Internetowa drama wokół nowej odsłony kultowego "Nigdy w życiu!", a w zasadzie dotycząca odtwórczyni postaci Tosi śmiało mogłaby zostać zekranizowana i posłużyć za serial, być może nawet z perspektywą na kolejne sezony. Dla uporządkowania faktów: Joanna Jabłczyńska, którą widownia pokochała za rolę córki Judyty, oznajmiła na konferencji TVN-u, że nie pojawi się na planie kontynuacji filmu. Od tego czasu fani zapowiedzieli bojkot produkcji, aktorka zasugerowała, że jej następczyni dostała rolę dzięki potężnym wpływom sponsora produkcji, wyjawiła nazwisko Agnieszki Żulewskiej jako "nowej" Tosi, Karolina Korwin Piotrowska pochwaliła tę zmianę i uderzyła w Jabłczyńską, Jabłczyńska pokazała SMS-y od produkcji z zaproszeniem na casting, Katarzyna Grochola zapowiedziała podjęcie kroków prawnych przeciwko niej, dzień później wycofała się z tego pomysłu, a Joanna przeprosiła Żulewską za udostępnianie na profilu wpisów skierowanych przeciwko niej. Chciałoby się powiedzieć: show-biznes w pigułce. Mamy nadzieję, że nie przeoczyliśmy żadnego faktu.
Sprawa i tak prawdopodobnie nie rozeszłaby się po kościach, lecz w samym centrum afery pojawiła się ona, cała na biało (i szaro, zgodnie z często wybieranym kolorem ścian) Dorota Szelągowska, która dolała oliwy do ognia, a wręcz ugasiła pożar benzyną. Minioną środę Jabłczyńska rozpoczęła od obejrzenia skierowanego do niej nagrania, na którym córka Katarzyny Grocholi zdecydowanie staje po stronie rodzicielki. Jej postawa wydaje się oczywista, jednak słowa, jakie skierowała w stronę aktorki już niekoniecznie.
Asia, ty nie jesteś Tosią. Ty zagrałaś Tosię w filmie. Ja rozumiem, że ludzie cię tak postrzegają, ale nie jesteś Tosią. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż właściwie ja sama. To jest trochę creepy. (...) A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu.
WIDEOJoanna Jabłczyńska komentuje brak angażu do kontynuacji "Nigdy w życiu". "Do ostatniego momentu nie mogłam w to uwierzyć"
Dorota Szelągowska przyznała się do błędu
Medialny konflikt między paniami rozłożył na czynniki pierwsze psycholog prowadzący instagramowy profil "Za tropem myśli". Twórca internetowy zapowiedział, że nie zamierza rozstrzygać ich sporu ani tym bardziej opowiadać się po którejś ze stron. Zwrócił jednak uwagę na agresywny w jego opinii charakter wypowiedzi Szelągowskiej i zasugerował, że kodeks Hammurabiego w dzisiejszych czasach nie ma racji bytu.
Możesz mieć rację i jednocześnie komunikować się w sposób przemocowy. Wypowiedź Doroty Szelągowskiej jest tego przykładem, jak obrona bliskiej nam osoby, wartości rodzinnych może zmienić się w publiczne poniżanie drugiego człowieka.
Joanna Jabłczyńska pod nagraniem podziękowała za jego publikację. Niespodziewanie godzinę później w sekcji komentarzy udzieliła się Szelągowska, która zupełnie zmieniła narrację, starając się usprawiedliwić ze swojej - usuniętej już - rolki na Instagramie.
Masz rację - górę wzięły emocje - złość i bezsilność wobec setek wiadomości obrażających moją rodzinę i mnie i totalny żal, że z drugiej strony widzę satysfakcję, a nie zastanowienie się nad konsekwencjami. To straszliwie boli, tak po prostu.
Myślicie, że finalnie wyciągną do siebie ręce na zgodę?