Dorota Wellman skonfrontowała się z hejterem w jego pracy: "W życiu nikt mnie tak nie przepraszał. PŁAKAŁ"
Dorota Wellman od lat niezmiennie budzi sympatię Polaków, głównie dzięki swojemu pogodnemu usposobieniu i przebojowości. Mimo to nawet ona musi mierzyć się czasem z internetowym hejtem. Z jednym ze swoich "krytykantów" dziennikarka postanowiła zmierzyć się na żywo...
Przez kilkadziesiąt lat w show-biznesie Dorota Wellman musiała uzbroić się w grubą skórę. Raz na jakiś czas na profilu aktorki uaktywniają się bowiem hejterzy, którzy nieproszeni dzielą się swoimi drwiącymi uwagami i "światłymi" radami. Niekiedy pozwalają sobie na niewybredne uwagi dotyczące jej wyglądu.
Dorota Wellman pojechała do pracy swojego hejtera
Choć dziennikarka zapewnia, że wszelkiego rodzaju przykre uwagi spływają po niej jak po kaczce, to nierzadko wdaje się w dyskusje ze swoimi krytykantami. Pewnego razu nerwy puściły jej do tego stopnia, że zamiast odpisywać internaucie na złośliwe komentarze, prowadząca "Dzień Dobry TVN" postanowiła zmierzyć się z nim twarzą w twarz. 65-latka przywołała tę anegdotę w rozmowie z Karolem Paciorkiem, która ukazała się na kanale Imponderabilia.
Wellman przeszła ablację. "Jestem, żyję i mam więcej energii"
Znalazłam osobę, która notorycznie obrażała mnie w internecie, mężczyznę, w sposób wyjątkowy. Znalazłam go i poszłam do niego się spotkać - wyjawiła Dorota.
Ale z kamerami czy po prostu tak sobie? - dopytywał jej rozmówca.
Nie, nie, w jego miejscu pracy. I poprosiłam, żeby powtórzył to, co pisze w internecie. Usiedliśmy sobie spokojnie. To była duża firma, było wiele osób - tłumaczyła Dorota.
Konfrontacja z dziennikarką skończyła się dla hejtera opłakanie - i to dosłownie.
Nasza rozmowa była raczej rozmową taką publiczną, więc przyszłam po prostu poprosić, żeby jeszcze raz mi to wszystko powiedział, co do mnie pisze. Wydrukowałam też te rzeczy i przyniosłam, rozdałam państwu, żeby wiedzieli, z kim mają do czynienia. Bo myślę, że warto wiedzieć, z kim się ma do czynienia, bo może to dotyczy również tych ludzi, z którymi się pracuje. W życiu nikt mnie tak nie przepraszał. Płakał - przyznała Wellman z satysfakcją.
Słuszne podejście?