Ewa Woydyłło postanowiła nie siedzieć cicho i w rozmowie z Plejadą odniosła się do gigantycznej burzy, jaką wywołała swoimi wypowiedziami na temat naszej tenisowej mistrzyni. Choć nagranie z jej udziałem w popłochu skasowano z sieci, a autorzy podcastu zdążyli już wystosować oficjalne przeprosiny do Igi Świątek i jej sztabu, 87-letnia psycholożka bynajmniej nie uderza się w piersi. Zamiast tego z chłodnym dystansem komentuje wylewający się na nią hejt.
Ewa Woydyłło tłumaczy się ze swoich słów
A było co komentować, bo jej wcześniejsze wywody postawiły na nogi pół polskiego show-biznesu i praktycznie cały internet. Przypomnijmy: w podcaście "Return" Woydyłło wypaliła bez ogródek, że Iga jest "prawdopodobnie głupiutka i wystraszona", a gra w tenisa zwyczajnie już jej się nudzi. Na psycholożkę natychmiast spadła lawina krytyki – oburzenia nie ukrywały m.in. Monika Olejnik czy Dorota Zawadzka.
ZOBACZ TAKŻE: Maja Herman obejrzała wywiad z Ewą Woydyłło o Idze Świątek: "To takie poniżanie jej w oczach opinii publicznej"
WIDEOIzabela Janachowska ironicznie o imprezach "gender reveal party" celebrytów. "Wszyscy się przebijają"
Czy autorka całego zamieszania czuje jakąkolwiek skruchę? Nic z tych rzeczy! Woydyłło w rozmowie z serwisem Plejada postanowiła odnieść się do fali hejtu, choć zaznaczyła, że sama nie zamierza wchodzić w pyskówki.
Wolę nie komentować komentarzy, bo się zrobi magiel. Spokojnie, trzymajmy kciuki za Igę, dziś gra. Ja przynajmniej daję jej szansę - stwierdziła, nawiązując do tego, że Iga Świątek czwartego sierpnia rozpoczyna zmagania w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto.
Ewa Woydyłło nie odpuszcza Idze Świątek
Idąc o krok dalej w swoich tłumaczeniach, 87-latka porównała gwiazdę sportu do... artystów występujących na scenie i twierdziła, że kibice mają pełne prawo czuć się zawiedzeni jej formą.
Tak jak aktor, śpiewak, poeta, pisarz czy malarz, każdy, kto popisuje się publicznie, więc też zawodowy sportowiec, może kogoś rozczarować. A że płaci się za oglądanie, to chciałoby się kupować dobre show. Prawo kibica jest niepodważalne — może mu się podobać albo nie, nie jest trenerem, nie należy do "teamu", bohater popisu nie może mu stawiać warunków, a tym bardziej inni kibice — przekonuje w rozmowie z Plejadą.
Co ciekawe, Ewa Woydyłło twierdzi, że nie wszyscy ocenili jej wywody negatywnie i dostaje słowa otuchy od internautów.
Na szczęście dostaję też inne maile, więc nie jest z nami tak całkiem źle – podsumowała.
Przekonały Was jej tłumaczenia?