Gordon Ramsay komentuje rodową waśń między Beckhamami a Brooklynem: "WIEM, ŻE WRÓCI"
Rodzinna drama Beckhamów trwa w najlepsze. Sprawy zabrnęły tak daleko, że do akcji wkroczył nawet Gordon Ramsay, prywatnie dobry znajomy Davida i Victorii. Jak twierdzi, wszystko na pewno się ułoży, ale potrzeba czasu. Doceniacie jego optymizm?
Rodzinna drama Beckhamów trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na to, abyśmy zbliżali się do wielkiego pojednania. Brooklyn ewidentnie ma żal do bliskich, co potwierdził w pamiętnym insta-oświadczeniu. David i Victoria nie chcą komentować sprawy, ale ponoć boli ich to, że syn się od nich odwrócił.
Zobacz też: Brooklyn Beckham usuwa KOLEJNE "rodzinne" tatuaże. Tym razem pozbył się imion rodzeństwa... (FOTO)
Gordon Ramsay komentuje rodzinną dramę Beckhamów
Sprawy zabrnęły tak daleko, że wychodzimy powoli ze świata anonimowych informatorów tabloidów i wkraczamy w świat znanych znajomych zainteresowanych. Nieoczekiwanie głos w sprawie rodzinnej dramy zabrał Gordon Ramsay, który, jak sam twierdzi, w tańcu Victorii na ślubie syna nie dopatrzył się niczego niestosownego, a to wcześniej zarzucał jej syn.
Brooklyn Beckham uderza w rodziców! O co ich oskarża?
W rozmowie z portalem "The Sun" pochylił się też nad kwestią rodzinnego sporu, o którym rozprawia teraz pół świata. Ramsay, prywatnie przyjaciel Davida i Victorii, stawia diagnozę:
To bardzo trudna sytuacja. Victorii jest smutno i zawsze, 24/7, siedem dni w tygodniu, będę pewien tego, jak bardzo David kocha Brooklyna. Ja i Brooklyn gadaliśmy trochę i nasza relacja ma solidne fundamenty. Uwielbiam go, wiem, że jest dobrym człowiekiem. Ale gdy się zakochasz, sprawy trochę się komplikują, czyż nie? Miłość bywa ślepa. Łatwo się w tym wszystkim zapędzić. Ale wiem, że wróci.
Gordon deklaruje, że w jego oczach Beckhamowie to świetni rodzice i na pewno wszystko się jeszcze ułoży. Dla samego Brooklyna ma też złotą radę.
Sam widziałem, jak dobrymi są rodzicami. David jest wspaniałym ojcem. Wkładają tyle energii w rodzicielstwo i wiem, jak wiele razy wyciągali Brooklyna z tarapatów. Myślę, że to kwestia czasu, aż Brooklyn spojrzy na sprawę z boku i zrozumie, jak wiele rodzice dla niego znaczą. Desperacko chce iść własną drogą i szanuję to, ale warto pamiętać, skąd się wziął. Pewnego dnia rodziców nie będzie i musi to zrozumieć. Chciałbym, żeby Brooklyn to wszystko przemyślał. Pamiętaj: masz w sobie połowę z mamy i połowę z taty, jesteś wspaniałym młodym człowiekiem. Zrobili dla ciebie więcej niż ktokolwiek inny przez całe życie. Czas leczy rany. Wiem, że David zadba o to, aby ich relacja wróciła na właściwe tory.
Wierzycie, że tak się stanie?