Książę George, jako syn Williama i Kate, dorastał niemal na naszych oczach. Niebawem czekają go spore życiowe zmiany, bo od września będzie uczęszczał do nowej szkoły. Eton College, bo o tej placówce mowa, słynie z surowych zasad, ale i wysokiego poziomu edukacji, który pozwolił wykształcić wybitnych polityków, pisarzy czy dyplomatów.
Książę George idzie do tej samej szkoły, co William i Harry
Eton to prestiżowa uczelnia i raczej trudno z tym dyskutować. Brytyjska placówka wydała na świat aż 20 premierów, a wśród jej absolwentów wymienia się chociażby Davida Camerona, Borisa Johnsona czy zdobywcę Pokojowej Nagrody Nobla Roberta Cecila. Słynną szkołę ukończyli także książę William i jego brat Harry, co pierwszy wspomina ponoć bardzo pozytywnie, drugi natomiast - wręcz przeciwnie.
Tylko sport mnie ratował. Byłem jednym z tych dzieciaków, które nie przepadały za siedzeniem w klasie. Gdyby nie sport i różnorodność zajęć, które tam oferowano, prawdopodobnie bym tam nie został
Co więcej, jeden z konfliktów braci i niezręczna sprawa, o którą Harry najwyraźniej ma do Williama pretensje aż do dziś, sięgają właśnie czasów Eton College. Gdy młodszy z nich po raz pierwszy zjawił się w placówce, przyszły król miał dać Harry'emu do zrozumienia, że nie chce być z nim łączony. Postawił mu wtedy warunek - mają udawać, że się nie znają.
Willy powiedział mi, że mam udawać, że go nie znam. Przez dwa poprzednie lata, jak sam wyjaśniał, Eton było jego azylem. Nie chciał młodszego brata pałętającego się pod nogami, zawalającego go pytaniami, rozpychającego się łokciami wśród jego znajomych. Był kowalem własnego losu i nie zamierzał z tego rezygnować
Zobacz także: Książę Harry pośle syna do elitarnej szkoły w Wielkiej Brytanii?! Jest REAKCJA na doniesienia tabloidów
WIDEO"Portret": Jan Lubomirski-Lanckoroński o swoim pochodzeniu, wielkich pieniądzach i małżeństwie z Dominiką Kulczyk
Codzienność w Eton. "Jak w klasztorze"
Dość jednak o relacjach braci, skupmy się na samej szkole. Eton to szkoła elitarna, ale też dość specyficzna, co przyznaje chyba każdy, kto miał okazję się tam uczyć. Surowe zasady są na porządku dziennym, uczniowie chodzą wyłącznie w mundurkach, a wolny czas spędzają głównie w internacie, gdzie mieszkają przez cały semestr. Do domów wracają tylko w weekendy czy podczas przerw świątecznych. Na pierwszym roku uczniowie nie mogą korzystać ze smartfonów - otrzymują jedynie proste urządzenia z funkcjami wykonywania połączeń i wysyłania SMS-ów.
Na temat panujących tam zasad powiedziano przez lata całkiem sporo. Jednym z pierwszych zadań, które stawia się nowym uczniom, jest przede wszystkim nauka samodzielności, ale i barw wszystkich 25 domów internackich. Zajęć lekcyjnych jest sporo, ale i wybór jest duży, bo chętni mogą się uczyć nawet chińskiego, japońskiego czy łaciny. Eton często bywa nazywany placówką, która hartuje ducha młodych ludzi, bo od początku są zasypywani masą obowiązków, a codzienność przypomina nieco życie w izolacji.
Najgorszą rzeczą, jeśli chodzi o naukę w Eton, jest fakt, że zostajesz zupełnie odcięty od prawdziwego świata. To tak jakby przebywać w klasztorze. Zwykłe wyjście do miasta jawi się jak podróż za granicę. Próbujesz się dopasować, ale ludzie postrzegają cię jako dziwaka z elit społecznych
Nie jest łatwo i wcale nie jest też tanio. Mówi się, że roczne czesne w Eton kosztuje nawet 65 tysięcy funtów, czyli około 328 tysięcy złotych. Skompletowanie mundurka, podręczników i całej masy potrzebnych rzeczy też leży w gestii uczniów, ale akurat tych, którzy tam uczęszczają, zazwyczaj na to stać. Pewne jest, że z aspektem finansowym akurat George raczej nie będzie miał kłopotu.
Wybór szkoły dla George'a eksperci tłumaczą "przywiązaniem do tradycji" oraz dobrymi wspomnieniami jego taty z tych czasów. Pozostaje więc kwestia tego, jak zostanie przyjęty przez nowych kolegów, bo i z tym czasem bywają problemy. Brat Williama akurat coś o tym wie.
Bardzo mi dokuczali w szkole, nazywali "marchewkowym łbem"
Myślicie, że George się tam odnajdzie?