Iwona Pavlović wspomina pierwsze małżeństwo. Rozwiedli się po 19 LATACH: "Gdybym tak mocno nie zakochała się w Wojtku, to nie byłoby rozwodu"
Iwona Pavlović rzadko porusza kwestię pierwszego małżeństwa, które miało się zakończyć po niemal dwóch dekadach. Teraz jednak zrobiła wyjątek w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc. Jak twierdzi, decyzję o rozwodzie ułatwiła jej nowa miłość.
Przez ostatnie tygodnie Iwona Pavlović miała pełne ręce roboty. Mowa oczywiście o posadzie jurorki w "Tańcu z Gwiazdami", bo zaledwie kilka dni temu poznaliśmy kolejną parę, która wywalczyła w słynnej telewizyjnej rywalizacji Kryształową Kulę.
Iwona Pavlović wspomina związek z pierwszym mężem
Po wielkim finale Iwona złapała nieco wiatru w żagle i kontynuuje tournée po mediach. Najpierw gościła u Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, natomiast teraz zgodziła się na rozmowę z Mariolą Bojarską-Ferenc w ramach cyklu "Viva! bez tabu". Podczas ich rozmowy padło pytanie o pierwszego męża jurorki, a konkretnie o to, czy ich także połączyła miłość do tańca.
Powiem tak, w moich czasach dosyć często to było. Ale wiesz też z jakiego powodu. Trenujesz razem, jeździsz razem, ciągle jesteś razem. Takie na dobre i na złe. A to, wiesz, zbliża też. Nie mówię, że tam nie ma miłości w tych związkach, bo bardzo często najpierw gdzieś tam spoglądają na siebie i się łączą w pary taneczne. I to rzeczywiście później, wiesz, się rozwija i kwitnie. I sporo jest takich par, że do dzisiaj są razem ze sobą. Dzisiejsze czasy troszkę się zmieniły. Już teraz niekoniecznie chłopak i dziewczyna muszą być ze sobą razem, czasami są kumplami po prostu.
Iwona Pavlović dementuje plotki o ustawce w ''TzG''
Jako kolejne padło natomiast pytanie dość trudne, bo o małżeńską zdradę. Przypomnijmy, że wedle medialnej narracji Iwona i jej mąż numer jeden mieli się rozejść po 19 latach, a tydzień po wyprowadzce w mieszkaniu eksmałżonka Iwony rezydowała już inna kobieta. Pavlović nie ukrywa, że to dla niej dość trudny temat.
Poruszyłaś bardzo taki trudny dla mnie temat, bo to też tak będzie, że teraz to na niego winę zrzucimy całą. Myślę, że gdzieś w ogóle między nami się, wiesz, tak rozchodziło chyba... Ale ja byłam też taką osobą, tak byłam wychowana, że w mojej głowie, uwierz mi, pojęcie rozwodu nawet nie istniało.
Decyzję o rozwodzie Iwonie i jej pierwszemu mężowi miał ułatwić moment, gdy "uderzył ją Amor".
Nawet nie wyobrażałam sobie, że ja bym mogła się rozwieść, to w ogóle by było niemożliwe. Było możliwe, jak uderzył mnie ten Amor, dopiero później. Natomiast w trakcie jakoś tak wychowana byłam, że może tak ma być, może to przejdzie... Mało tego, ja myślę, że gdybym tak mocno nie zakochała się w Wojtku, to nie byłoby rozwodu.
Pavlović poruszyła też jeszcze jedną kwestię, mianowicie niezależności finansowej kobiety w małżeństwie. Jak twierdzi, pewnie więcej kobiet decydowałoby na wzięcie spraw w swoje ręce, gdyby nie musiały myśleć o tym, z czego potem będą żyć.
Dużo kobiet, zauważ, tak tkwi. Bardzo jest spora grupa kobiet, to się zmienia, która nie ma niezależności finansowej. I wtedy akceptują dużo rzeczy, nie tylko zdradę. No taki to jest trudny temat, bardzo bolesny, nie taki powierzchowny, nawet nie chcę w niego się teraz zagłębiać, bo co kobieta, to by była historia tak naprawdę. Każda z nas jest inna. Chociaż ja się śmieję, że każda jest inna, a jednocześnie taka sama. Coś jest na rzeczy. Więc w moim wychowaniu, w mojej głowie tak samo tego nie było. Nie wiem, czy ubolewać nad tym, że teraz te rozwody są łatwiejsze, czy lepiej, jak tak nie było. Trudno mi tak powiedzieć. Ja myślę, że lepiej, żeby szczęśliwie żyć. Wiesz, okej, ja nie powiem, że tam się męczyłam, bo ten związek był naprawdę taki dosyć przyjacielski, nazwałabym to. Ale też się cieszę, że jednak mam teraz drugi związek, już trochę inny. Bardziej dojrzały chyba. Już wiemy, na czym nam zależy.