Jimmy Kimmel na WOJENNEJ ŚCIEŻCE z Melanią Trump. Broni skeczu, w którym nazwał ją "WDOWĄ": "To nie było wezwanie do zamachu"
Nie milkną echa kontrowersyjnego wystąpienia Jimmy'ego Kimmela, który w swoim roaście nazwał Melanię Trump "przyszłą wdową". Pierwsza dama USA domaga się usunięcia z anteny programu komika. Ten nie pozostał obojętny na jej słowa.
Jimmy Kimmel, słynny amerykański komik, w jednym ze swoich skeczy, w których parodiował kolację Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, pokusił się o żart, który przez niektórych mógł zostać odebrany jako przekraczający granice dobrego smaku. Celebryta w swoim wystąpieniu nazwał Melanię Trump "przyszłą wdową". Jego komentarz oczywiście doczekał się reakcji pierwszej damy.
Nienawistna i agresywna retoryka Kimmela ma na celu podzielenie naszego kraju. Jego monolog o mojej rodzinie nie jest satyrą - jego słowa są destrukcyjne i pogłębiają polityczną chorobę w Ameryce. Ludzie tacy jak Kimmel nie powinni mieć okazji wchodzić do naszych domów każdego wieczoru, by szerzyć nienawiść
Kilka dni po kontrowersyjnych słowach komika podczas gali korespondentów w Białym Domu padły strzały, a Donald Trump został ewakuowany. Wówczas pierwsza dama USA opublikowała mocne oświadczenie, wprost nazwała Kimmela "tchórzem", a ponadto otwarcie zaapelowała o zwolnienie komika.
Caroline Derpienski mówi o imprezie u Donalda Trumpa. "Powiedział mi, że jestem BJUTIFUL"
Jimmy Kimmel odpowiada Melanii Trump
Naturalnie komik nie pozostawił całej sytuacji bez odpowiedzi. Jimmy Kimmel podkreślił, że sformułowanie padło podczas roastu, czyli satyrycznego wystąpienia, które dosłownie polega na obrażaniu innych oraz siebie nawzajem.
Oczywiście, był to żart na temat różnicy wieku między nimi oraz wyrazu radości, który widzimy na jej twarzy za każdym razem, gdy są razem. [..] To nie było w żadnej mierze wezwanie do zamachu i oni o tym wiedzą. Ja od wielu lat głośno wypowiadam się przeciwko przemocy z użyciem broni palnej
Komik zasugerował, że Trumpowie powinni przyjrzeć się Karoline Leavitt - rzeczniczce prasowej Białego Domu, która tuż przed uroczystą kolacją miała powiedzieć, że... "padną strzały".
Donald Trump może mówić, co chce, [...] jak my wszyscy, ponieważ zgodnie z Pierwszą Poprawką do Konstytucji mamy, jako Amerykanie, prawo do wolności słowa. [...] Przykro mi, że pani, prezydent i wszyscy obecni na tym spotkaniu w sobotę przez to przeszliście. Naprawdę mi przykro. To, że nikt nie zginął, nie oznacza, że nie było to traumatyczne i przerażające
To nie pierwszy raz, kiedy Jimmy Kimmel jest na wojennej ścieżce z Donaldem i Melanią Trump. Na Oscarach wykpił biograficzny film pierwszej damy USA, a wcześniej otwarcie uderzył w prezydenta, kiedy ten anulował jego show po incydencie z Charliem Kirkiem.