Julia Wieniawa SPÓŹNIŁA się godzinę na premierę ze swoim udziałem, bo miała "wycieczkę krajoznawczą"? Przedstawiciel aktorki podaje inną wersję
W poniedziałkowy wieczór w Katowicach odbyła się premiera filmu z Julią Wieniawą i Maciejem Musiałowskim w rolach głównych. Lokalne media donoszą, że aktorka pojawiła się na ściance z godzinnym opóźnieniem. Z tłumaczeniem pośpieszyli reżyser filmu oraz przedstawiciel aktorki, którzy przekazali nam swoje oświadczenia.
Julia Wieniawa to bez wątpienia kobieta wielu talentów - nagrywa płyty, koncertuje, gra w filmach i serialach, prowadzi własne biznesy, a przy tym… zawsze znajduje chwilę na wypoczynek. Co jakiś czas na jej Instagramie pojawiają się relacje z kolejnych tropikalnych wojaży. Kilka dni temu wygrzewała się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Wieniawa zdążyła już wrócić do Polski i zawodowych obowiązków. W poniedziałek pojawiła się w Katowicach na uroczystej premierze filmu "Chcę więcej", w którym zagrała główną rolę u boku Macieja Musiałowskiego. Nie wszystko jednak poszło zgodnie z planem. Jak czytamy w "Dzienniku Zachodnim", artystka dotarła na miejsce z godzinnym opóźnieniem. Jak się z tego tłumaczyła?
Premiera miała rozpocząć się o 18.00. Dziennikarze na ściankę, gdzie mieli przyjść aktorzy, zostali zaproszeni na godz. 17.00. Na Julię Wieniawę cała sala czekała do godz. 19.00. (...) Ona sama tłumaczyła, że miała "niezaplanowaną wycieczkę krajoznawczą po Katowicach". Ekipa wstawiła się za aktorką, zaznaczając, że to nie jej wina. Wskazywała w żartach, że została "porwana przez kierowcę". Poprzedni, jadąc po aktorkę, miał mieć niegroźny wypadek samochodowy, trzeba było czekać na kolejnego etc. (...) Czy warto było czekać na Julię Wieniawę? Zdecydowanie nie. Ale warto było zobaczyć ją w roli Hani na kinowym ekranie
Swoją wersję wydarzeń przedstawił Pudelkowi reżyser filmu. Damian Matyasik przekonuje, że wina za spóźnienie w najmniejszym stopniu nie leży po stronie Julii.
Przede wszystkim spóźnienie było spowodowane problemami z samochodem. Dokładnie kierowca Julii, kiedy podjechał pod hotel, zadzwonił do mnie i przekazał informację, że są problemy z hamulcami. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to że Julia nie może wsiąść do samochodu, który może realnie zagrażać jej życiu. Dostałem telefon, że kolejny samochód dojeżdża. Z tego wyszła godzina spóźnienia. Julia nie miała żadnego wpływu na to wydarzenie, była gotowa. Dzwoniła, żeby projekcję zacząć bez niej, bo nie chce takiej sytuacji, że 300 osób na nią czeka. Natomiast ja podjąłem decyzję, że będziemy czekać.
Głos w sprawie zdążył zabrać także przedstawiciel Wieniawy, Marcin Marcinkiewicz, który wystosował oficjalnie sprostowanie przesłane do naszej redakcji.
"Dziennik Zachodni", relacjonując premierę filmu "Chcę więcej", przyjął narrację opartą na niezweryfikowanych informacjach, które bezpośrednio sugerują, że Pani Julia Wieniawa, która gra główną rolę w tym filmie, mogła spowodować opóźnienie wczorajszej premiery oraz że zaproszeni goście na nią czekali. Nie jest to prawdą, albowiem opóźnienie wynikało bezpośrednio z czynników zewnętrznych, na które Pani Julia nie miała wpływu, co było przekazywane publicznie podczas premiery przez organizatora, a mimo to dziennikarze postawili w artykule nieprawdziwą tezę.
Narracja przyjęta w "Dzienniku Zachodnim" wymaga sprostowania. Sprostowania dokonał reżyser, producent i scenarzysta filmu "Chcę więcej", który jednocześnie był organizatorem premiery i który jasno wskazuje, co spowodowało jej opóźnienie i kto jest za nie odpowiedzialny