Julia Żugaj jednak ROZSTAŁA się z chłopakiem? Ona zniknęła, a Kacper szuka nowej dziewczyny na... TINDERZE!
Wygląda na to, że potwierdziły się przypuszczenia tiktokowych detektywów - związek Julii Żugaj i Kacpra Dworniczaka przeszedł do historii. 24-latek pojawił się na aplikacji randkowej...
Julia Żugaj to jedna z tych internetowych gwiazd, które zyskały rozpoznawalność dzięki swojej autentyczności i specyficznej grupie wiernych fanek - tzw. "Żugajek". Choć zaczynała jako śpiewająca influencerka, ostatnie lata pozwoliły jej też zaznaczyć obecność w tradycyjnych mediach, m.in. w polsatowskim "Tańcu z Gwiazdami". Poprowadziła także imprezę sylwestrową stacji.
Julia Żugaj i Wojtek Kucina o słowach Rafała Maseraka, że są KOCHANKAMI: "Dopiero do niego to dotarło?"
Na początku 2025 roku w życiu Julii pojawił się Kacper Dworniczak, gitarzysta współpracujący m.in. z Andrzejem Piasecznym. Ich relacja szybko przerodziła się w poważny związek, a para postanowiła rozpocząć nowy rozdział - przeprowadzili się do Londynu. Dla Kacpra to miejsce studiów muzycznych, a Julia nie wyobrażała sobie związku na odległość. Sama przyznała, że chciała też zdobyć nowe doświadczenia.
Czułam, że potrzebuję zmiany, że potrzebuję zacząć wszystko od nowa. Przede wszystkim poukładać wszystko od nowa. Kiedy pojawiły się rozmowy o przeprowadzce Kacpra do Londynu, to miałam w głowie jedną myśl: nie chcesz być w związku na odległość. To będzie jeszcze trudniejsze dla Ciebie. Wtedy coś kliknęło w mojej głowie
Ostatnio jednak w sieci pojawiły się spekulacje dotyczące życia uczuciowego influencerki. Fani zauważyli, że Julia przebywa w Polsce, podczas gdy Kacper od dawna pozostaje w Londynie. To wywołało falę domysłów o możliwym kryzysie w ich związku.
To koniec? Kacper od Julii Żugaj widziany na Tinderze
Najnowsze doniesienia raczej nie uciszą tych spekulacji - na TikToku pojawiło się nagranie ze screenami profilu Kacpra na Tinderze. "Niebieski ptaszek" przy imieniu i wieku wskazuje, że użytkownik potwierdził swoją tożsamość, m.in. poprzez wideo-selfie, więc o "kradzieży" tożsamości czy też zdjęć nie ma mowy.
Spodziewaliście się takiego finału tej historii?