Za Justinem Bieberem już od dłuższego czasu ciągnie się zła opinia. Kanadyjski artysta sam jest sobie winien, nieustannie dostarczając powodów do zaniepokojenia jego kondycją psychiczną i rzucającym się w oczy przygaszeniem. Jednego dnia widzimy go podczas suto zakrapianych imprez, innym razem publikuje wpisy o mocno niepokojącej treści, stawiając na baczność miliony swoich fanów, którzy obawiają się podobnego rozwoju sytuacji, co w przypadku jego starszej koleżanki z branży, Britney Spears.
W ostatnich tygodniach wykonawca przeboju "Love Yourself" starał się wyciszyć zamieszanie wokół siebie, publikując urokliwe fotki swojego syna w świątecznym anturażu. Plany skutecznie pokrzyżowała mu znana użytkownikom TikToka Julia Theis, która wysunęła bardzo poważne oskarżenia wobec muzycznego gwiazdora. W jednym ze swoich filmików posądziła go o tworzenie "przemocowej relacji", przypisując mu zarazem wieloletnie uzależnienie od narkotyków.
Hailey nigdy nie rozstanie się z Justinem, jest mu wierna. Wiem, że niektórzy z was kochają Justina, ale on jest uzależniony. Nie możesz być dobrym partnerem, jednocześnie mając taki problem. Moim zdaniem uzależniony partner, to zawsze przemocowy partner
WIDEOAngelika Mucha mędrkuje o konflikcie Seleny i Hailey
Bieberowie planują pozwać znaną tiktokerkę
Filmiki uderzające w dobre imię piosenkarza dotarły do Hailey, która ponoć pomyłkowo zrepostowała je na swoim profilu. Serwis TMZ poinformował, że prawnik reprezentujący interesy Bieberów wysłał do Theis list z żądaniem zaprzestania działań, zarzucając jej wymyślanie historii na temat ich życia małżeńskiego.
Evan Spiegel podkreślił, że twórczyni internetowa rozpowszechnia za pośrednictwem TikToka "skandaliczne, fałszywe, spreparowane i zniesławiające twierdzenia". Poza usunięciem nagrań nakazał jej również zaprzestania dalszego publikowania treści sugerujących przemoc w małżeństwie Justina Biebera. W przeciwnym razie zapowiedział skierowanie sprawy do sądu w imieniu swoich klientów.
Tiktokerka wydaje się jednak niewzruszona, twierdząc, że dokument miał na celu jej "uciszenie i zastraszenie". Jak zaznaczyła w jednym z najnowszych materiałów, posiada pełne prawo do wygłaszania osobistych opinii, a przysłany jej dokument określiła jako "wytwór fochów bogaczy". Mało tego, dolała oliwy do ognia, przytaczając wpis piosenkarza z 2019 r., w którym przyznał się do zażywania twardych narkotyków już od 19. roku życia.
Kto waszym zdaniem wyjdzie zwycięsko z tego sporu?