Karolina Czarnecka ujawnia POWÓD REZYGNACJI z polskich preselekcji do Eurowizji: "Inny ogród ZALANY JEST KRWIĄ"
Karolina Czarnecka potwierdziła poranne doniesienia Pudelka, że wycofała się z polskich preselekcji do Eurowizji. Jak sama pisze, zrobiła to świadomie, a jej decyzja wynika z konfliktu wartości. "Choć na moim podwórku tymczasowo kwitną kwiaty pozornego dobrobytu, to inny ogród zalany jest krwią" - pisze.
Eurowizja wzbudza w tym roku wyjątkowo silne emocje. Wszystko za sprawą decyzji Europejskiej Unii Nadawców o dopuszczeniu Izraela do rywalizacji, co spotkało się z krytyką i doprowadziło do bojkotu ze strony pięciu państw.
Równie dużo dzieje się jednak w kraju - polskie preselekcje przyciągają uwagę, choć tak naprawdę niewiele o nich wiadomo. Lista potencjalnych reprezentantów ma zostać ujawniona już dziś, tym razem bez konferencji prasowej.
Faworytkami środowisk związanych z Eurowizją były Karolina Czarnecka i Basia Giewont. Jak informowaliśmy rano, Czarnecka zdecydowała się jednak w ostatniej chwili wycofać z konkursu.
TYLKO NA PUDELKU: TVP ma kłopoty z preselekcjami do Eurowizji 2026: "Są problemy z budżetem". Wiadomo też, kto ma wystąpić
Kraje wycofują się z Eurowizji. Wszystko przez jeden kraj
Karolina Czarnecka tłumaczy się z wycofania z Eurowizji
W środowe południe na profilu Karoliny Czarneckiej pojawił się wpis, w którym tłumaczy się ze swojej decyzji. Artystka potwierdziła, że przeszła do ścisłej dziesiątki, jednak w ostatniej chwili postanowiła zrezygnować. Podkreśla, że choć mogła liczyć na finansowanie swojej artystycznej wizji, nie chciała zgadzać się na sytuacje, które mogłyby wiązać się z cierpieniem innych. Napisała m.in. o "ogrodzie zalanym krwią".
Do zawiedzionych brakiem mojego nazwiska na preselekcyjnej liście… To prawda. Razem z brutto_skład zgłosiłyśmy się i przeszłyśmy do ścisłej 10. I choć ego błaga o karmę i w brzuchu mu się kręci na myśl o możliwych profitach (bo było już wszystko: scenografia, finansowanie, apetyt), to nasze wartości dopominają się o powrót do kodeksu artysty i artystki, którego nie ma nigdzie oficjalnie, ale nieoficjalnie jest i jest w nim punkt brzmiący: nie wyrażać zgody na cierpienia drugiego człowieka, bo choć na moim podwórku tymczasowo kwitną kwiaty pozornego dobrobytu, to inny ogród zalany jest krwią. Na koniec dnia chcę spać spokojnie
Czarnecka zapewnia jednocześnie, że mimo rezygnacji z Eurowizji wciąż będzie tworzyć i angażować swoich fanów w swoją sztukę, którą określa jako "gorzką rozrywkę". Podkreśliła też, że nie zniknie ze sceny i zachęca do pozostania w jej artystycznym "plemieniu".
Jestem dla Was, tych zawiedzionych i tych ciekawych, tworzę i tworzyć będę. Zaskakując lub totalnie nudząc. Jeśli chcecie dołączyć do mojego plemienia, nigdzie się stąd nie ruszam
Decyzja artystki spotkała się ze zrozumieniem jej fanów. Też uważacie, że dobrze zrobiła?