Miniona sobota upłynęła pod znakiem 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Jak co roku w całym kraju zawyły syreny alarmowe, by oddać cześć uczestnikom i ofiarom bohaterskiego zrywu. Naturalnie główne uroczystości miały miejsce w stolicy. Jeszcze przed południem pierwsza dama Marta Nawrocka złożyła wieniec pod pomnikiem "Kobietom Powstania Warszawskiego". Z kolei wieczorem uczestniczyła z mężem w koncercie z piosenkami wojennymi i powstańczymi.
ZOBACZ: Widzowie ROZCZAROWANI brakiem Tomasza Wolnego na koncercie TVP dla Powstańców. "To już NIE TO SAMO"
Po zakończeniu obchodów swoimi spostrzeżeniami postanowiła podzielić się Kinga Rusin, która kontynuuje zagraniczne wojaże. Z obszernego wpisu 55-latki opublikowanego na InstaStory wynika, że to nie dzielące ją od ojczyzny tysiące kilometrów były powodem jej nieobecności. Jako urodzona Warszawianka, a przede wszystkim wnuczka powstańca, z przerażeniem patrzy na osoby i środowiska narodowościowe, które w jej opinii bezprawnie i cynicznie zawłaszczają pamięć o wydarzeniach 1944 r.
Dlaczego o Powstaniu Warszawskim najgłośniej wydzierają się ci, którzy z jego dziedzictwem nie mają absolutnie nic wspólnego? Kto im dał do tego prawo!? Powstańcy walczyli z niemieckimi faszystami, którzy swoją filozofię śmierci zbudowali na nienawiści i nietolerancji. A teraz ci, którzy nienawidzą i nie tolerują podpinają się pod prawdziwych bohaterów. Co za obrzydliwe zawłaszczanie wielkiego i tragicznego w swoim wymiarze wolnościowego zrywu!
WIDEOAgustin Egurrola o kontakcie z Kingą Rusin: "Nasze drogi się rozeszły". Oto co powiedział o koleżance
Kinga Rusin skierowała poruszające słowa do swojego dziadka
Dziennikarka nadała swojemu wpisowi bardzo osobisty ton, bezpośrednio przepraszając poległego w powstaniu dziadka. Jako winnego całego zamieszania wskazała Roberta Bąkiewicza, wskazując, że to właśnie on i jego zwolennicy według niej sami kierują się zawiścią i brakiem tolerancji wobec innych. Przypomnijmy, że aktywista wraz z założonym przez siebie Ruchem Obrony Granic zorganizował Marsz Powstania Warszawskiego, w trakcie którego m.in. domagał się reparacji wojennych od naszych zachodnich sąsiadów oraz nawoływał do bojkotu sklepów i towarów pochodzących z Niemiec.
Przepraszam Cię za to Dziadku. Nie za Polskę Bąkiewiczów oddałeś życie w Powstaniu Warszawskim osierocając trójkę dzieci i skazując swoją żonę, a moją babcię na ból, którego nigdy nie uleczyła. A teraz na m.in. Twojej śmierci wożą się ludzie nieuprawnieni, chorzy z nienawiści, dalecy od Twoich ideałów i poglądów. Drą się jakby byli na żylecie, robią swoim zwolennikom wodę z mózgu, a spadkobiercom prawdziwych powstańców (i tym rzeczywistym i tym ideowym) odbierają prawo do godnych obchodów.
Kinga Rusin wyraziła radość z nieobecności w kraju w dniu rocznicy. Zadeklarowała uczczenie pamięci powstańców w późniejszym czasie i na własnych zasadach.
Cieszę się, że nie ma mnie w tych dniach w Polsce, bo widok powstańczych opasek jako gadżetów i zawłaszczonych symboli jest dla mnie bolesny. Prawdziwą powstańczą opaskę, opaskę mojego dziadka, mamy w domu i jest ona niemalże relikwią, a nie jakąś bezmyślną ozdobą na ramieniu. Pójdę na grób dziadka, na Cmentarz Powstańców na warszawskiej Woli, we wrześniu - na spokojnie oddać hołd prawdziwym patriotom.
Była gwiazda stacji TVN opisała też tragiczną historię swojego dziadka, porucznika Stefana Czyżewskiego, który zginął bohaterską śmiercią w 8. dniu Powstania Warszawskiego. Poświęcił on życie za młodszego, zaledwie 18-letniego żołnierza, osłaniając go własnym ciałem podczas ataku niemieckiego snajpera. Wojskowy został pośmiertnie odznaczony Powstańczym Krzyżem Zasługi.
Przypomnijmy, że w bardzo podobnym tonie wypowiedziała się wczoraj inna gwiazda dziennikarstwa.