Teleturniej "Milionerzy", prowadzony przez niezastąpionego Huberta Urbańskiego, stanowi jeden z kluczowych programów stacji Polsat. Choć na przestrzeni lat zaledwie garstce śmiałków udało się poprawnie odpowiedzieć na dwanaście pytań i wyjść ze studia z główną wygraną, chętnych do gry ciągle nie brakuje.
WIDEOGwiazdy TVP wdzięczą się na ramówce: Kurdej-Szatan oślepiała uśmiechem, a Ilona Ostrowska prawie zaliczyła "GLEBĘ" (WIDEO)
Wstąpienie na gorący fotel wiąże się jednak z gigantyczną presją, pod wpływem której uczestnicy nie zawsze myślą rozsądnie. Dobitnego dowodu na tę tezę dostarczył poniedziałkowy odcinek, w którym pan Daniel niespodziewanie wpakował się w wyjątkowo niekomfortową sytuację.
ZOBACZ: Ben Affleck wygrał MILION dolarów w amerykańskich "Milionerach"! Jak brzmiało finałowe pytanie?
Uczestnik "Milionerów" wybrał telefon do przyjaciela przy pytaniu z ilustracją
Uczestnik z "Milionerów" usłyszał pytanie za 15 tysięcy złotych, które brzmiało następująco: "Ten mężczyzna w mundurze jest: A - brytyjskim admirałem, B - hollywoodzkim aktorem, C - chilijskim listonoszem, D - szwedzkim królem."
Haczyk polegał na tym, że zagadka ściśle wiązała się z ilustracją wyświetloną na ekranie w studiu. Mimo że odpowiedź wymagała zobaczenia portretu, pan Daniel bez dłuższego namysłu postawił na... telefon do przyjaciela i od razu zadeklarował to jako decyzję ostateczną. Co ciekawe, pan Daniel miał jeszcze do wykorzystania pełen pakiet kół.
Hubert Urbański nie ukrywał lekkiego szoku, ale przystał na ten ruch, gdy uczestnik z dozą optymizmu rzucił, że "jakoś z tego wybrnie".
Hubert Urbański w szoku. "Mamy taką ciekawą sytuację, niecodzienną"
Gdy połączenie z przyjacielem o imieniu Maciek doszło do skutku, Hubert Urbański postanowił od razu naświetlić mu całą kuriozalność tego momentu.
Cześć Maćku, Hubert Urbański z tej strony(...) Mamy taką ciekawą sytuację, niecodzienną. Mianowicie przed Danielem jest pytanie za 15 tys. zł, do wyboru są cztery możliwości, ale to pytanie jest związane z ilustracją, z czymś, co my w studiu widzimy, ale ty niestety nie. Daniel powiedział, że jakoś z tego wybrnie. Więc my teraz obserwujemy, chcemy zobaczyć, jak to się wydarzy - relacjonował gospodarz show.
Pan Daniel natychmiast przeszedł do próby zrelacjonowania obrazu.
Na tym zdjęciu jest pan w podeszłym wieku, ma na sobie mundur... - opisywał gorączkowo do słuchawki.
Zanim jednak zdołał przekazać jakiekolwiek szczegóły pozwalające zidentyfikować postać, czas minął i połączenie dobiegło końca. Przyjaciel nie miał nawet szansy mu podpowiedzieć.
Po tej nieco zabawnej i z góry skazanej na niepowodzenie próbie opisania zdjęcia przez telefon, pan Daniel musiał ratować swój los w teleturnieju innym sposobem. Wykorzystał kolejne koło ratunkowe - "pół na pół". Tym razem fortuna mu sprzyjała: gracz ostatecznie wytypował poprawny wariant, czyli odpowiedź D – szwedzkim królem. Choć decyzja o telefonie do przyjaciela przy pytaniu wizualnym nie należała do najsprytniejszych, uczestnik wyszedł z tej opresji obronną ręką.
Niezła wpadka?