Lekarka grzmi po słowach Julii Wieniawy o diagnozowaniu ADHD: "TO JEST BZDURA"
Julia Wieniawa podzieliła się tym, jakie kroki podjęła w celu diagnozy ADHD. Jednym z nich miało być badanie neuroprzekaźników z krwi, co skomentowała zawodowa lekarka. Ma do jej słów kilka "ale".
Julia Wieniawa niedawno udzieliła obszernego wywiadu w ramach podcastu Oliwii Nincevic "Bo chcę wiedzieć". Wróciła w nim wspomnieniami do głośnej afery wokół słów "bieda to stan umysłu", o których dyskutowała w programie Kuby Wojewódzkiego, a także zabrała głos m.in. w sprawie Kościoła czy warunków, jakie stawia w pracy.
Lekarka o diagnozie ADHD Julii Wieniawy
Podczas wywiadu przewinęło się jeszcze wiele wątków, a jednym z nich była diagnoza Julii w kierunku ADHD. Jak wspominała, otrzymała dwukrotnie potwierdzenie: z badań u psychologa i badań neuroprzekaźników z krwi. Twierdziła też, że jej organizm "nie produkuje sam dopaminy i serotoniny", co miałoby się przyczynić właśnie do ADHD.
Badanie u psychologa oraz badanie neuroprzekaźników z krwi. No i mam podwójne potwierdzenie, że to ADHD jest. Mój organizm podobno nie produkuje sam dopaminy i serotoniny, czyli jest to właśnie główna przyczyna tego ADHD.
Po tych słowach do pionu stawia ją Paulina Rodziewicz-Ropiak, czyli lekarka, która prężnie działa w insta-świecie. Na jej profil trafiła rolka z wyznaniem Julii, do którego dodała od siebie kilka słów. Jak twierdzi, drugie stwierdzenie Wieniawy, czyli to o produkcji dopaminy i serotoniny jako głównych przyczynach ADHD, to po prostu nieprawda.
Tak się składa, że akurat to jest bzdura. Po pierwsze osoby z ADHD produkują zarówno serotoninę, jak i dopaminę. Po drugie ADHD jest związane z zaburzeniami w neuroprzekaźnictwie dopaminy i noradrenaliny.
Julia Wieniawa: "Nie chcę być znana ze skandali"
Co więcej, zdaniem lekarki badanie neuroprzekaźników z krwi ponoć nie daje miarodajnych wyników w kierunku ADHD. Rodziewicz-Ropiak nazywa je wprost "wyrzucaniem pieniędzy w błoto".
Po trzecie, co moim zdaniem najważniejsze, do diagnozy ADHD nie badamy poziomu neuroprzekaźników we krwi. Po pierwsze, ten wynik o niczym nas nie informuje. Ani za wysoki, ani za niski nie ma wartości diagnostycznej. Żaden lekarz nie zleca takich badań, czy to w diagnozie ADHD, czy to w diagnozie depresji. To badania, które kosztują często tysiąc złotych. Robienie ich to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Przy okazji ekspertka krótko zwróciła się do obserwujących:
Jeśli podejrzewasz u siebie ADHD - zgłoś się do lekarza, nie diagnozuj się na własną rękę, nie wydawaj pieniędzy na bezsensowne badania z polecenia celebrytów. Kiedy dożyjemy czasów, kiedy o sprawach medycznych będą się wypowiadać ludzie z wykształceniem medycznym?