Skandaliczne słowa Ewy Woydyłło
Dawno nie mieliśmy tak intensywnej burzy, jak po słowach Ewy Woydyłło, która w jednym z podcastów pokusiła się o dość osobliwą ocenę Igi Świątek. Znana psycholożka nazwała wybitną polską tenisistkę m.in. "głupiutką i wystraszoną", a przy okazji dostało się też jej rywalce Arynie Sabalence - ta z kolei dostała metkę "ruskiej baby". Jej szokujące słowa wywołały oburzenie wśród internautów i fanów tenisa, ale autorka inwektyw początkowo nie widziała w nich nic zdrożnego i nieudolnie zapewniała, że wygłosiła je pod płaszczykiem troski o sportowe losy Świątek. To tłumaczenie jednak na niewiele się zdało, podcast zniknął z sieci, a przyparta do muru Woydyłło w końcu skapitulowała i oficjalnie przeprosiła tenisistkę.
Zobacz także: Ewa Woydyłło W KOŃCU przeprasza Igę Świątek i "wszystkich urażonych": "Dzisiaj to ja jestem głupiutka"
Pomimo przeprosin, niesmak pozostał, a medialna pozycja Woydyłło z pewnością ucierpiała i raczej nieprędko ponownie usłyszymy ją w roli autorytetu. To zresztą częsty problem z autorytetami, którym powierza się bezgraniczne zaufanie na podstawie nie tylko ich zasług i wykształcenia, ale i stażu w branży. Bezkrytyczne podejście do tych, którzy są na tej ziemi wystarczająco długo, żeby "zobaczyć wszystko", prowadzi często do poczucia bezkarności, a ciężkie osądy wystrzeliwane są w przestrzeń publiczną bez większej refleksji. Oby przypadek Woydyłło był lekcją nie tylko dla niej samej...
WIDEOJoanna Jędrzejczyk odnosi się do słów Woydyłło o Świątek: "Iga nie jest głupiutką dziewczynką" (WIDEO
Lil Masti przedawkowała dubajską czekoladę
A skoro o autorytetach mowa, to objawił nam się właśnie kolejny, choć tutaj od zawsze samozwańczy - Lil Masti niemalże oficjalnie została ambasadorką Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co jest chyba najbardziej kuriozalną rolą, jaką do tej pory przyjęła. A mówimy przecież o influencerce, która swoją karierę zaczynała jako "SexMasterka" i autorka niezapomnianego przeboju "Poka Sowę"... Teraz zamiast pokazywania sowy, Lil Masti raczy internautów kadrami ze swojego "rajskiego" życia w Dubaju, gdzie spełnia się jako coraz bardziej konserwatywna żona "Tygryska" i matka dwójki dzieci.
Zobacz także: DUBAJSKI EFEKT: Lil Masti wyprowadziła się z Polski i pląsa przed "Tygryskiem" w MUZUŁMAŃSKIM okryciu. "PERON ODJECHAŁ"
Nieoznaczone jako "współpraca" wpisy i vlogi Lil Masti to prawdziwa jazda bez trzymanki i chyba najbardziej konsekwentna reklama Dubaju w polskiej sieci. Influencerka rozpływa się nad Emiratami jako miejscem nie tylko bezpiecznym, ale i zdrowym. Ostatnio poszła nawet o krok dalej i podzieliła się z fanami refleksją, że Dubaj "uleczył ją z polskich cech". Zapytacie pewnie jakich? Otóż według Lil Masti na tej liście wstydu znajdują się m.in. skromność i uczciwość. No tak, to by się akurat zgadzało... Aby dopełnić swojej metamorfozy w "The Real Housewife of Dubai", celebrytka wskoczyła też w abaję - tradycyjne wierzchnie okrycie w formie długiej, luźnej szaty, zakrywające całe ciało poza dłońmi, stopami i twarzą. Z sobie tylko znaną roztropnością i przenikliwością określiła tradycyjny strój muzułmanek jako przebranie "Batmana". Wypada mieć nadzieję, że kiedyś wygłosi podobne słowa na dubajskiej ziemi do ich mieszkańców, co na pewno będzie niezwykle bezpiecznym eksperymentem... Granice głupoty w przypadku Lil Masti zostały już dawno przekroczone, ale okazuje się, że wyzbycie się "polskiej gloryfikacji skromności" pozwala jej zdobywać nowe szczyty. Ale z jak to w przypadku wielu szczytów bywa, upadek z nich może być naprawdę bolesny.
Polsat odsłonił (nie)wszystkie karty na jesień
Za nami prezentacja jesiennej ramówki Polsatu czyli tradycyjne stroszenie piórek przed widzami i konkurencją. Wydarzeniu towarzyszyło jeszcze większe zainteresowanie niż zwykle, a to z uwagi na przetasowania w stacji, do których doszło na zaledwie kilka dni przed imprezą. O swoim odejściu z "Halo tu Polsat" poinformowali Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski, z programem śniadaniowym pożegnała się też Ewa Wachowicz. To postawiło Edwarda Miszczaka w dość kuriozalnej pozycji - lwia część rozmów z dziennikarzami dotyczyła nie nowości i nadchodzącej ramówki, ale wielkich nieobecnych. Dyrektor programowy tonował jednak sensacyjny apetyt dziennikarzy i dość dyplomatycznie - przynajmniej jak na swoje standardy - tłumaczył, że odejście tak znanych nazwisk odbyło się w przyjaznej atmosferze pełnej wzajemnego zrozumienia. Nie zdetonowano też wyczekiwanej bomby w postaci ogłoszenia, kto będzie nowym jurorem "Tańca z gwiazdami". Od tygodni spekulowano, że fucha ta przypadnie Julii Wieniawie, ale celebrytki zabrakło na spędzie Polsatu.
Zobacz także: Julia Wieniawa ma być "TAJNĄ BRONIĄ" Miszczaka w "Tańcu z Gwiazdami". Dlaczego NIE BYŁO JEJ na ramówce Polsatu?
Teorii tłumaczących nieobecność Wieniawy jest sporo - jedne mówią o wciąż obowiązującym kontrakcie gwiazdy z TVN, który ma dopiero wygasnąć w najbliższych dniach, co powstrzymywało i Polsat, i samą Julię przed oficjalnym ogłoszeniem angażu do "TzG". Inne zapewniają, że stacji owszem, zależy na ogłoszeniu Wieniawy, ale z przytupem - najlepiej podczas odrębnego wydarzenia, gdzie zaprezentowane zostałyby też wszystkie pary programu. Sam Miszczak zaś pogrywał z mediami w kotka i myszkę, sugerując, że żadne ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, a w fotelu jurorskim może zasiąść zarówno Wieniawa, jak i kilka innych dużych nazwisk. Edwardowi na pewno nie można odmówić, że wie dobrze, jak trzymać nas w napięciu...
Zobacz także: Wszystkie gwiazdy nowej edycji "TzG" debiutują na parkiecie: Helena Englert, Izabela Kuna, Mandaryna i inni (WIDEO)