Łukasz Litewka pomagał - i to skutecznie. Na pomoc bezdomnemu zebrał milion złotych w dobę, na dzieci chore na SMA - 7 MILIONÓW
Łukasz Litewka był posłem, który działał przede wszystkim poza murami Sejmu. O akcjach charytatywnych i zbiórkach, którymi pomagał zwykłym ludziom, wielokrotnie było głośno. Przez lata zebrał dziesiątki milionów złotych na szczytne cele.
W czwartek media przekazały smutne wieści o śmierci Łukasza Litewki. Poseł zginął w tragicznym wypadku, do którego doszło na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Dzień później prokuratura wydała oświadczenie, w którym przekazano, że sprawca może niebawem zostać tymczasowo aresztowany.
Łukasz Litewka pomagał - i to skutecznie
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że to nie Sejm był głównym miejscem działalności posła Litewki, bo sporo czasu spędzał przede wszystkim na niesieniu pomocy zwykłym ludziom. Mowa nie tylko o jego zaangażowaniu w walkę o prawa zwierząt czy niedawnych akcjach ze schroniskami, lecz także o organizowaniu zbiórek czy akcji charytatywnych na rzecz chorych i potrzebujących.
Zebrał w kilka dni 7 mln dla dzieci chorych na SMA, na plakatach wyborczych pozował z psami ze schroniska. (...) W grudniu 2024 r. pomógł zebrać pieniądze dla czteromiesięcznego Tadzia Kuczyńskiego, który urodził się ze złożoną wadą serca. W ciągu jednego dnia zgromadził 270 tys. zł. (...) W zeszłym roku Łukasz Schon, policjant z Chorzowa, ratował ludzi z pożaru. Doznał poważnego niedotlenienia mózgu, co doprowadziło do rozwoju zespołu Lance’a-Adamsa – rzadkiego i ciężkiego schorzenia neurologicznego. (...) Post Litewki polubiło 24 tysiące internautów, a blisko 6 tysięcy udostępniło go. Na leczenie funkcjonariusza zebrano ponad 500 tys. zł
Podobnych akcji było zresztą dużo więcej. Wystarczy wspomnieć o historii pana Rafała z Bytomia - samotnego ojca dwóch córek, który od lat nie był w stanie pracować z racji problemów zdrowotnych. Gdy stracił mieszkanie i zmagał się z kryzysem bezdomności, rękę wyciągnął do niego właśnie Litewka. Zanim minęła doba, na stronie zbiórki zaroiło się od wpłat i w mgnieniu oka zebrano ponad milion (!) złotych.
Partnerka Łukasza Litewki przerywa milczenie: "Dziś umarłam razem z Tobą” NOWE FAKTY ws. tragicznego wypadku.
Tak Litewka mówił o swojej roli w niesieniu pomocy
Dzięki jego pomocy i szczodrym wpłatom darczyńców w zbiórce na 22-letnią Jagodę zmagającą się z nowotworem mózgu zebrano aż 900 tysięcy złotych. 22 kwietnia informował na Facebooku:
28 kwietnia Jagodzie ma zostać podana szczepionka, która powstrzymuje rozrost oraz przerzuty i znacząco poprawia stan klinicznie chorej osoby. To właśnie ta, na którą zbieraliście setki tysięcy w kilka minut.
Niedługo przed tragiczną śmiercią Łukasz apelował też o wpłaty dla 5-letniego Joachima, który na diagnostykę, leczenie i rehabilitację w USA potrzebował niemal 3 milionów złotych. Tu także się udało.
7 dni temu brakowało miliona, by mogli udać się w najważniejszą podróż swojego życia. Dzień później dzięki Wam już nic nie brakowało. Wylądowali
Przez lata Łukasz i Fundacja Team Litewka pomogli dziesiątkom osób. Poseł działał też dużo wcześniej, ale głównie na szczeblu lokalnym. Jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2014 roku, gdy inni drukowali plakaty i zabiegali o głosy, on malował ławki i pomagał sąsiadom. Poczucie, że to od tego wszystko się zaczęło, dało o sobie znać na przykład przy okazji tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wówczas Litewka zaoferował, że... wniesie zwycięzcy do domu lodówkę. Stanęło na ponad 15 tysiącach złotych. A to i tak kropla w morzu tego, ile łącznie zebrano dzięki jego wsparciu.
W sieci tkwi potencjał różnorodności osób z całej Polski. W tak dużej społeczności to naturalne i bezproblemowe, że ktoś, kto zajmuje się remontami, może pomóc w remoncie, ktoś, kto zajmuje się transportem, pomaga w tej kwestii, ktoś, kto handluje produktami x czy y, może się nimi podzielić. Są też osoby, które z dobrego serca coś namalują, zrobią na drutach czy upieką ciasto. Każdy w przenośni kładzie na stół coś od siebie i okazuje się, że zawsze znajduje się ktoś inny, komu jest to potrzebne. Dlatego moją rolę postrzegam trochę jak gospodarz tego stołu