DRAMAT uczestniczki "The Real Housewives Warszawa": musi czyścić basen w hiszpańskiej willi. "To jest full time job". Współczujecie?
Bizneswoman i uczestniczka programu "The Real Housewives Warszawa" opowiedziała o codzienności w swojej hiszpańskiej willi. Jak przyznała, największym wyzwaniem okazało się utrzymanie basenu. Kobieta wylewała swoje gorzkie żale w mediach społecznościowych.
Na ekranie i w mediach społecznościowych życie uczestniczek "The Real Housewives Warszawa" często wygląda jak spełnienie marzeń, rzeczywistość - jak się okazuje - lekko je przytłacza. Jedną z bohaterek formatu jest Anita Kus Munsanje - bizneswoman, która od lat związana jest z branżą medycyny estetycznej. 38-latka przez długi czas mieszkała w Irlandii, gdzie wraz z mężem, dr. Paulem Munsanje, prowadziła prężnie działającą klinikę. Obecnie zarządza Kliniką Amara w Warszawie i rozwija swoją działalność w Polsce.
Monika Goździalska o „The Real Housewives. Żony Warszawy”
Anita Kus Munsanje przeżywa dramat: "To jest full time job"
Anita Kus Munsanje chętnie dzieli się swoim życiem z obserwatorami - a tych na Instagramie ma już ponad 35 tysięcy. Ostatnio jednak uwagę fanów przyciągnęły jej szczere wypowiedzi dotyczące życia w Hiszpanii, gdzie wraz z rodziną zamieszkała w kupionej wcześniej luksusowej willi.
ZOBACZ: "The Real Housewives. Żony Warszawy" nie przekonały do siebie widzów. "Jakieś to wszystko TOKSYCZNE"
Tyle że rzeczywistość w słonecznej rezydencji - jak sama celebrytka podkreśliła - potrafi być zaskakująco "trudna". Ostatnio postanowiła podzielić się z fanami na Instagramie dramatem życia codziennego w Hiszpanii.
Ej, wiecie co? Ja myślałam, że mój największy problem w Hiszpanii to będzie to, że nie wiem, w co się ubrać, albo które klapki z Hermesa założyć…
Okazało się bowiem, że największym dramatem w hiszpańskiej willi stał się… basen. Tak, basen, który dla większości osób jest symbolem luksusu i odpoczynku.
Zawsze myślałam, że dom z basenem to luksus. To jest mój pierwszy dom z basenem jakby co. To się okazuje, że to nie jest. To jest full time job
Warto jednak dodać, że chwilę później sama przyznała, iż ma zatrudnioną pomoc - ale, jak zaznacza, to i tak "za mało", bo basen wymaga stałej uwagi, a ona woli poświęcić czas na zupełnie coś innego...
Co prawda mamy zatrudnionego pana, ale pan jeden to nie jest wystarczająco. Ja powinnam notorycznie marnować swój czas oraz ciężko zarobione pieniądze przez mojego męża na aktywności, którymi zajmują się żony Marbelli, a nie czyszczenie basenu. Zepsuła nam się pompa do basenu i przez dwa dni z mojego pięknego basenu zrobiło się bajoro. Żyją tu sobie jakieś stwory, glony i nie wiadomo co
Współczujecie?