Dominika Clarke wyznaje: "Wstyd mi, że jestem z Polski"
Dominika Clarke zamieściła na Facebooku wpis, w którym wyznała, że "jest jej wstyd, że jest z Polski". Oskarżyła również rodaczki o próby rozbicia jej biznesu – biura podróży.
Dominika Clarke pojawiła się w mediach w 2023 roku, gdy urodziła "pięcioraczki z Horyńca". Kobieta wspólnie z mężem wychowuje aż jedenaścioro pociech. Jakiś czas temu wyprowadzili się do Tajlandii, a życie w odległym zakątku świata relacjonują w sieci. Częstymi bohaterami wpisów na profilu rodziny są dzieci. Niedawno Dominika znalazła się pod ostrzałem internautów, gdy jedna z jej córek trafiła do szpitala. Proces powrotu do zdrowia dziewczynki matka udokumentowała na ponad 100 zdjęciach. Niedługo później internauci oskarżali ją również o głodzenie synka.
Doda SZCZERZE o Radku Majdanie: "Nie wiem, czy KOGOŚ JESZCZE PÓŹNIEJ POKOCHAŁAM"
Dominika Clarke "wstydzi się, że jest z Polski"
W środę Dominika Clarke zamieściła na Facebooku wpis, w którym pokazała krytyczne komentarze dotyczące jej nowego biznesu - biura podróży. W opisie wyznała, że wstydzi się swojego pochodzenia i stwierdziła, że rodaczki próbują zniechęcić ludzi do korzystania z jej usług.
Wstyd mi, że jestem z Polski... czyli kiedy zawiść nie zna granic. Wstydzę się. Po raz pierwszy w życiu, stojąc przed moimi tajskimi sąsiadami, poczułam palący wstyd za to, skąd pochodzę. Wczoraj otworzyłam nowy biznes - szansę na rozwój, na lepszą przyszłość dla moich 11 dzieci. Odpowiedź? Zorganizowany atak, by zniszczyć mnie jako człowieka i odciąć moją rodzinę od środków do życia. Te same osoby, które wycierają sobie usta "dobrem dzieci", od rana prowadzą zmasowaną akcję na grupach naszej wyspy. Próbują zatruć nasze życie tutaj, oczernić nas przed lokalną społecznością, zniszczyć relacje, które budowaliśmy miesiącami. To już nie jest "opinia" - to jest cyberterroryzm - zaczęła.
W dalszej części wpisu relacjonowała, że od tajskich znajomych ma słyszeć pytania o to, "dlaczego Polacy są tacy okrutni?". Na zakończenie przyznała, że nie zamierza się poddawać.
Próbowałam tłumaczyć, że to tylko garstka nieszczęśliwych ludzi, że zło jest po prostu głośniejsze od dobra, a w Polsce są miliony cudownych osób. To, co robią te kobiety, to czysta, nieludzka przemoc. I robią to na oczach tysięcy ludzi, czując się bezkarnie za swoimi klawiaturami. Niszcząc mój biznes, one nie ratują dzieci. Próbują odebrać im dom, spokój i przyszłość. Czy to jest ta "moralność"? Jestem ofiarą bestialskiej cyberprzemocy. Ale nie myślcie, że mnie złamiecie. Każdy Wasz atak tylko potwierdza, że moje szczęście jest dla Was nie do zniesienia. Pytam Was, moich obserwujących: Czy pozwolimy, by zło i zawiść wygrały z pracowitością i miłością? Czy naprawdę w 2026 roku przyzwolenie na niszczenie drugiego człowieka jest normą? - zakończyła.
Zobacz także: Dominika Clarke wyjaśnia, czym w Tajlandii zajmuje się jej mąż: "Sprawa jest prosta, choć może brzmieć jak czarna magia"