Marcin Miller NIE JEST ZAZDROSNY o karierę Skolima: "Niczego nie osiągnął, czego JA bym nie osiągnął"

W najnowszym wywiadzie udzielonym Szalonemu Reporterowi Marcin Miller otworzył się na temat spektakularnej kariery swojego kolegi z programu "Disco Star", Skolima. "Może troszeczkę urósł i ta pozycja dodaje mu zbyt dużo odwagi i się zagalopował. Niefortunne są niektóre jego zwroty".

Marcin MillerMarcin Miller
Źródło zdjęć: © KAPIF, YouTube
Kokosimo

Skolim, jeszcze jako Konrad Skolimowski, w 2018 r. wziął udział w castingu do programu "Disco Star", gdzie jurorami byli Magdalena Narożna, Czadoman, Radek Liszewski oraz Marcin Miller. Na przesłuchaniu zaprezentował swoją autorską piosenkę "Chcę cię skarbie", która nieszczególnie przypadła im do gustu. To mu jednak nie przeszkodziło, żeby sześć lat później, już jako mega gwiazda disco polo, zasiąść obok nich przy stole jurorskim.

Obecnie "król latino" nie ma sobie równych pośród kolegów z branży w zbijaniu kapitału. Regularnie wydaje nowe piosenki i wytrwale koncertuje, czasem dając występy nawet cztery razy w ciągu dnia. Zarobione pieniądze inwestuje w kolejne przedsięwzięcia biznesowe: 29-latek jest właścicielem stacji paliw w Czeremsze, prowadzi ośrodek noclegowy nad morzem, pod własnym szyldem sprzedaje również perfumy i gadżety dla fanów. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze sygnowane własnym imieniem kiełbasy.

Doda jak taran WJEŻDŻA w Skolima. "Jakiś przedsiębiorca OD KIEŁBASY" (WIDEO)

Nad fenomenem Skolima pochylił się teraz jego kolega z jury programu "Disco Star", Marcin Miller. Ucinając sobie pogawędkę z Szalonym Reporterem, lider zespołu "Boys" zmierzył się z pytaniem, czy jest zazdrosny o kumpla, który z nikomu nieznanego wokalisty z Łukowa w ekspresowym tempie przeobraził się w mega gwiazdę i rekina biznesu. Miller stwierdził, że nie może być tu mowy o powodach do zazdrości, skoro sam może pochwalić się spektakularną karierą. Przypomniał też, że jest prekursorem "disco latino" w Polsce.

Wiesz, jakby prześledzić moją karierę, to Skolim niczego nie osiągnął, czego ja bym nie osiągnął - stwierdził Miller z wrodzoną skromnością. Miałem swoje marki odzieżowe, grałem w reklamach, może nawet więcej, reklamowałem napoje. Na moich koncertach ochrona wynosiła omdlałe dziewczyny, tak były przyciskane do barierek, normalnie były wynoszone. Więc wiesz, jak The Beatles. A śledząc moją karierę, to ja to latino już dawno zacząłem. Tylko wtedy nie było to akurat modne.

Marcin nawiązał też do głośnego rantu Skolima na kolegów i koleżanki po fachu, przyznając, że o ile czasem "król latino" palnie coś bez zastanowienia, to "w wielu kwestiach się z nim zgadza".

Ja ze Skolimem mam bardzo dobre relacje, my razem siedzimy w jury. Gdybyśmy się nienawidzili, to byśmy się do siebie nie odzywali. Ja nawet się cieszę, że on robi to, co robi, ale ma łeb na karku. Zadowolony z tego jestem, w wielu kwestiach się z nim zgadzam. Może troszeczkę urósł i ta pozycja dodaje mu zbyt dużo odwagi i się zagalopował. Niefortunne są niektóre jego zwroty. Ale głupi chłop nie jest - dodał na koniec.

Wierzycie, że faktycznie nie zazdrości koledze?

Marcin Miller
Marcin Miller © KAPIF | KAPIF.pl
Skoliml
Skolim © KAPIF
Marcin Miller
Marcin Miller, Skolim © KAPIF | KAPIF.pl
Marcin Miller
Marcin Miller © KAPIF | KAPIF.pl
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą